Wpisz i kliknij enter

Tripeo – Anipintiros

Choć holenderski producent nie wykracza poza dosyć sztywno wyznaczone ramy penetrowanych gatunków, udaje mu się ożywić dawne wzorce świeżą i naturalną energią.

Darko Esser jest aktywny na elektronicznej scenie aż piętnaście lat. Zaczynał jako promotor, organizując taneczne imprezy w słynnym klubie Doornroosje. Potem przyszedł czas na didżejowanie – i dopiero w 2004 roku objawił światu swoje pierwsze produkcje. Większość z nich ukazała się nakładem jego własnej wytwórni Wolfskuil, ale umieszczały je w swych katalogach również tak znane  tłocznie, jak Ovum, Curle czy Perc Trax.

Dwa lata temu Esser zaprezentował zupełnie nowy projekt. Pod szyldem Tripeo zwrócił się w stronę klasycznego techno, publikując do dzisiaj pięć winylowych dwunastocalówek, opatrzonych jedynie kolejnymi numerami. „Powołanie do życia nowej persony było dla mnie wyzwalającym uczuciem. Stałem się kreatywny i produktywny, jak nigdy dotąd. Dlatego pewnego dnia obudziłem się z myślą: „Jestem gotowy nagrać nowy album”. I tak się też stało – czego efektem pierwsza płyta Tripeo pod greckim tytułem „Anipintiros”.

Otwierający zestaw „Anipintiros#1” to masywne deep techno, którego przestrzenne brzmienie tworzą perkusyjne loopy zanurzone w skłębionych falach onirycznych klawiszy. „Anipintiros#2” ma bardziej surowy ton. Ale i tym razem twardy bit i kumkający bas uzupełnione są kosmicznymi partiami syntezatorów, przywołując wspomnienie dawnych nagrań projektu X-102. To dobry trop – bo „Anipintiros#3” utrzymany jest z kolei w stylistyce minimalowego techno spod znaku Roberta Hooda. Laboratoryjne loopy i zdubowane stuki brzmią jakby były żywcem przeniesione z jego wczesnych produkcji sprzed dwóch dekad.


„Anipintiros#4” sprawia, że nadal pozostajemy w Motor City. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z szeleszczącym nerwowymi hi-hatami surowym techno w klimacie Jeffa Millsa. „Anipintiros#5” wprowadza na płytę industrialne brzmienia – atakując metalicznymi pekusjonaliami, niczym niedawne nagrania Perca, flirtujące z eksperymentami Einsturzende Neubauten czy Test Dept. Soniczne akordy uderzające w takt miarowego pulsu sprawiają jednak, że i w tym utworze nie brak odniesień do klasyki z Detroit.

„Anipintiros#6” odwołuje się z kolei do brytyjskiej wizji techno z początku lat 90. Nagranie eksploduje bowiem energetycznymi breakami, które ciekawie kontrastują z mrocznymi akordami klawiszy, kojarząc się z ówczesnymi produkcjami The Black Doga. W „Antiontiros#7” autor płyty zabiera nas niespodziewanie do Chicago – atakując bez pardonu ćwierkającymi dźwiękami z Rolanda TB-303 i łupanym bitem podrasowanym miarowym clappingiem. Album kończy kolejna niespodzianka – zaskakujący zwrot w stronę ejtisowego minimal wave, rozpisanego na mechaniczne rytmy, kosmiczne syntezatory i dubowe efekty (Anipintiros#8”).

Choć holenderski producent nie wykracza poza dosyć sztywno wyznaczone ramy penetrowanych gatunków, udaje mu się ożywić dawne wzorce świeżą i naturalną energią. To połączenie szacunku do klasyki z autentycznym entuzjazmem owocuje ośmioma nagraniami, których słucha się z dużą przyjemnością. Jeśli kiedyś zobaczycie flyer anonsujący klubowe spotkanie z Tripeo – walcie, jak w dym. Dobra zabawa przy solidnym techno gwarantowana.

Tripeo 2014

www.darkoesser.com

www.facebook.com/darkoesserofficial

www.facebook.com/tripeotechno







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

[…] on Dance.nl (Netherlands) Review on Nowa Muzyka (Poland) Review on DJ Mag Netherlands incl. album videoclip Review on Clubbing Spain […]

Polecamy