Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.



Deep Love 10

Jubileuszowa kompilacja niemieckiej wytwórni potwierdza, że jej specjalnością są buchające gorącą energią taneczne killery

Dziesięć lat działalności berlińskiej tłoczni duetu Dirt Crew zaowocowało niezliczoną ilością winylowych i cyfrowych wydawnictw, wśród których nie zabrakło też ciekawych albumów. Dziś Felix B. Eder i Peter Gijselaers podsumowują minioną dekadę, prezentując nam kompilację zawierającą dwanaście premierowych nagrań.

Otwiera ją pochodzący z Chicago producent Edit Murphy – i jego „You Got The Look” uderza surowymi brzmieniami rodem z Wietrznego Miasta, w które wpisany jest ekstatyczny monolog murzyńskiego kaznodziei. W zbliżonej tonacji utrzymany jest „Star Trip” irlandzkiego twórcy, działającego jako Fion. Tym razem nagranie ma jednak bardziej „czarny” puls, ze względu na zastosowanie funkowego basu.

Yosa z Japonii otwiera wrota Dirt Crew na energetyczny disco-house. Jego „Love Me” zbudowane jest z nakładających się na siebie loopów – i ma hipnotyczny charakter minimalowej produkcji. Death On The Balcony z Wielkiej Brytanii wpisują w motoryczne bity balearyczne tchnienie – niesione przez subtelne dźwięki gitary i pianina. „The Town Is Quiet” szura swingującym rytmem rodem z nowojorskiego garage house’u. A ciepłe brzmienie utworu uzupełnia funkowa wariacja na oldskulowym syntezatorze.

Rosyjski producent Kito Jampere serwuje w „It’s A Trap Admiral” soczyste disco z klaskanym pulsem. Otacza go jednak w dość ciekawy sposób z jednej strony post-punkowym basem, a z drugiej – noworomantycznymi klawiszami. „6 & 3 Twos” to także muzyka taneczna z lat 80. – ale wystylizowana bardziej na kosmiczną modłę. Matt Masters sięga tu bowiem po przestrzenne arpeggio, które oplatają subtelne tony tkliwego fortepianu.


„Baby’s Smile” wnosi na płytę chwilę wytchnienia – bo to spowolniony trip-hop, wypełniony jazzowymi dźwiękami trąbki i podsłuchanymi u Portishead pasażami Rhodesa. Nic w tym dziwnego – wszak za kompozycją stoi utalentowany producent z Manchesteru, ukrywający się pod szyldem Hidden Spheres.

Do siarczystego hard house w chicagowskim stylu wracamy w „Ad Lib Robot” duetu Tigerskin. Niemieccy twórcy budują swe nagrania z kolejnych warstw dźwięków – od kumkających klawiszy i rozlanego basu, po rave’owe pohukiwania i zapętlone dzwonki. W podobnym tonie utrzymany jest „Movin’ On” Ponty Mythona z Rosji – i wypada jeszcze bardziej stylowo, zestawiając acidowy loop z nocnymi klawiszami w stylu klasyków z Nu Groove.

Kolejne nagranie artysty zza naszej wschodniej granicy to „86 Fall” w wykonaniu pochodzącej z Litwy Zoe Zoe. Nawiązuje ono wprost do klasyków muzyki rave z początku lat 90. – zawodząc sonicznym loopem spod znaku wczesnych płyt XL Recordings. A na finał mocno brytyjska wersja house’u – osadzony na gęstych breakach i buczących basach „Who Knows” pochodzącego z Belfastu Schmutza.

Solidna muzyka klubowa na wysokim poziomie – tak można by jednym zdaniem scharakteryzować dokonania Dirt Crew. Jubileuszowa kompilacja niemieckiej wytwórni potwierdza, że jej specjalnością są buchające gorącą energią taneczne killery. A cóż bez takich nagrań warta by była cała współczesna elektronika?

Dirt Crew 2014

www.dirtcrew.net

www.facebook.com/dirtcrew

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.