Wpisz i kliknij enter

Vittoria Fleet – Acht LP

Niecałe pół setki fanów na Facebooku, w sumie cztery piosenki w serwisach YouTube i SoundCloud oraz niemal całkowita ignorancja ze strony mediów, nawet tych alternatywnych – Vittoria Fleet nie zasługują na taki los. Choć ten damsko-męski duet zajmuje miejsce na obrzeżach medialnego marginesu (oby tylko chwilowo), to pod względem artystycznym należy do absolutnej pierwszej ligi, o czym przekonuje debiutancki album, który ukazał się już blisko pół roku temu.

Pochodząca z Sycylii Giada Zerbo i Londyńczyk Allan Shotter powołali do życia VF w 2009 roku. Dwa lata później zadebiutowali epką Kissing Cousins. Obecnie mieszkają w Berlinie, zaś ich twórczość – jak czytamy w materiałach promocyjnych – definiują relacje międzyludzkie: „Razem eksplorują przestrzenie pomiędzy czasem i miejscem, brzmieniem analogowym i cyfrowym, męskością i kobiecością, dźwiękiem i muzyką… ta lista przeciwieństw rozszerza się w miarę upływu czasu”. Motto wytwórni n5MD, w barwach której ukazał się Acht LP, trafnie oddaje atmosferę muzyki duetu: „Emocjonalne eksperymenty muzyczne”.

Ona dysponuje kruchym, eterycznym wokalem, który chwilami przypomina Björk. Jego działka to produkcja. Komponują zapewne wspólnie – muzyka brzmi harmonijnie i zarazem dość chropowato. To rzeczywiście płyta pełna uzupełniających się kontrastów – utwory mają wprawdzie piosenkową formę, ale pełno w nich dźwiękowych poszukiwań w duchu idm-u i trip-hopu. W rezultacie „piosenkowość” nieustannie zmaga się ze spuszczoną ze smyczy elektroniką, czasami pękając z rozmachem pod jej naporem.

Delikatny śpiew Zerbo jest więc raz za razem rzucany na gęstą siatkę zróżnicowanej rytmiki, ambientowych podkładów, glitchowych odprysków i kaskad syntezatorowych arpeggiów na granicy rozstrojenia. Wspaniałe, momentami wręcz monumentalne partie tych ostatnich – wyjące i wijące się jak sinusoidy, uwypuklone intencjonalnym fałszowaniem – nieodparcie kojarzą się z dokonaniami Chrisa Clarka. Coś dla siebie znajdą tu również fani Apparata, FKA Twigs, Purity Ring, Com Truise czy tria Moderat. Te porównania i chmura tagów oczywiście nie wyczerpują tematu, bo twórczość Vittoria Fleet wymyka się słowom – albo raczej funkcjonuje między nimi.

Wszystko na Acht jest właśnie gdzieś pomiędzy i trochę w poprzek: nastrój waha się od przyjemnie onirycznego, poprzez nostalgiczny, aż po iście dramatyczny, dostojne melodie ścierają się ze smagnięciami basu i świdrującymi wtrętami, harmonie kontrastują z dysonansami, chwytliwość melodii nie ustępuje eksperymentowi, zaś chwile wyciszenia mogą rozbić się o potężną ścianę dźwięku w nagłym, nieoczekiwanym uderzeniu. A wszystkie te pozornie opozycyjne elementy w jakiś dziwny sposób idealnie się dopełniają. Tylko jedno jest tu jednoznaczne: czysty zachwyt, jaki wzbudza ta przepiękna, zaskakująco dojrzała płyta.

n5MD | 2014







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
pavuloniusz
pavuloniusz
7 lat temu

na okładce.
diabelska góra.
Teufelsberg / podsłuch. NSA. Lost place.

Solin
Solin
7 lat temu

Kurde gdyby nie wokal tej dziewczyny to by była piękna podróż…

Polecamy

MIN t

Wokalistka, producentka i dyplomowana songwiterka. MIN t, czyli Martyna Kubicz, rozmawia z nami m.in. o swoim najnowszym teledysku, życiu w Berlinie i artystach którzy ją inspirują.