Wpisz i kliknij enter

Baaba – EasterChristmas

WielkanocnoBożonarodzeniowe święto frywolnego muzykowania!

Baaba powraca nowym longplay’em po 4 latach od swojego ostatniego autorskiego albumu tj. „Disco Externo”. W międzyczasie kapela wzięła na warsztat wspólnie z Gabą Kulką klasyki Iron Maiden („Baaba Kulka”) oraz muzykę Komedy do „Nieustraszonych Pogromców Wampirów” („The Wrong Vampire”). W 2013 pod szyldem Baaba, Gabriela i Michał pojawił się też kapitalny singiel przypominający szlagiery polskiego big-bitu. Tym razem na płycie oprócz lidera Bartosza Webera (gitara, sampler) spotykamy Tomasza Dudę (sax, flet, sampler), Piotra Zabrodzkiego (bas) oraz Jana Młynarskiego (perkusja). Każdy z muzyków prezentuje na EasterChristmas najwyższy poziom umiejętności oraz kapitalne ze sobą zgranie.

Baaba przyzwyczaiła nas do tego, że za nic ma granice stylistyczne czy rytmiczne, tak też jest na najnowszym krążku. Otwierają go niezwykle zabawne „Sopole”, czyli klimaty festiwali sopocko-opolskich (Tomasz Ziętek jako Herb Alpert?), w których oczywiście jest też spore zamieszanie brzmieniowe i akcentowe. W okolicach połowy kawałek poważnieje, by na 8-bitowym szkielecie zawiesić akustyczny flet Dudy, a następnie poprzez popową transpozycję połamanego tematu zwieńczyć wszystko absurdalnym dęciakowym zjazdem. „Po 16” to pierwsze na krążku polifoniczne improwizowanie w raczej minorowych humorach, z klamrującą całość potwornie połamaną melodią – ach te samplery! W „Sobocie” kwartet odpicował się w ciuchy rodem z „Zabójczej”, a może lepiej „Nagiej Broni” i wybrał się poszaleć na ulice San Francisco, po disco ekscesach Jan Młynarski sprowadził wszystkich na ziemię mozolnie prowadząc wszystkich pod górę, w świetle skacowanego poranka. „Mayhem” aż prosi się o podkład ilustracyjny w postaci slapstickowego dreszczowca, choć sekcja z gitarą mogłyby również uświetnić ścieżkę dźwiękową do niemego westernu.


Baaba – „Sopole”

Na półmetku albumu znajdujemy całkiem elektroniczne „Sześć, cześć”, które przechodzi w ciężko stąpające analogowymi brzmieniami „Money shot”, gdzie po czasie pojawia się również kołysankowa melodia. Kolejnym utworem na EasterChristmas jest „5 cent”, które zaczyna się pastiszującą grozą, by już po chwili odpłynąć z groovem, wyznaczanym przez powtarzalną co takt zagrywką dęciaków, jest też piękne free solo saxu, bridge grany  na „electro-pile?” i minimalistyczny finał (piano vs. perkusja) w synkopowanym metrum (na 7?). Surowy i faktycznie lekko symfoniczny, przynajmniej w pompatyczności początkowego tematu okazuje się numer „Little (Symphony)”, który w swej dalszej części już tylko cudnie się przewraca i swobodnie koziołkuje. Szaleńczą wirtuozerię w duchu najlepszych kapel afro-beatowych odnajdujemy w „Ręce zmęczone i pot na czole” – najwyższy poziom jazdy! Na sam koniec spotykamy się jeszcze z zinfantylizowaną wersją „calypso”, czyli utworem „Al Palm”.

Nie od dziś wiadomo, że Baaba to przede wszystkim nieujarzmiona swoboda i moc koncertowa, poza nagraniami live ciężko zarejestrować tę nieuchwytną energię. Panom związanym z Lado ABC udała się ta trudna sztuka. Skondensowali w 38 minutach improwizatorskie zapędy, niepohamowane pomysły swych postmodernistycznie otwartych głów, techniczną precyzję obsługi muzycznych narzędzi, a przede wszystkim wspomniany koncertowy dynamit. EasterChristmas zachwyca swą różnorodnością i maestrią – świetny prezent jak nie pod choinkę, to na zajączka.

18.11.14 | Lado ABC

www.facebook.com/pages/Baaba/383454245560?fref=photo
www.baaba.org
www.baaba.bandcamp.com
www.ladoabc.com/pl







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Inline Feedbacks
View all comments
Danna
6 lat temu

Szkoda że musieliśmy czekać tak długo, ale było warto!

Polecamy