Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.



William Ryan Fritch – Revisionist

William Ryan Fritch rewiduje nie tylko swoje myśli, a za sprawą muzyki przenika do naszych.

W ubiegłym roku William Ryan Fritch (wywiad: 3 pytania) – muzyk, producent, kompozytor i wokalista z Oakland, postanowił, że wyda w ciągu najbliższych miesięcy ponad sto nagrań, które będą tworzyły większą całość pt. „Leave Me Sessions”. Artysta konsekwentnie wypełniał swój plan i co jakiś czas wypuszczał swoje kolejne wydawnictwa m.in. „Leave Me Like You Found Me” (moja recenzja) oraz EP-ki „Heavy” i „Empty” (moje recenzje). Amerykanin cały czas pracuje na pełnych obrotach i poza solową działalnością – jakże intensywną, oraz jako Vieo Abiungo, także współpracuje z innymi twórcami choćby z Johnem Mullerem (Volcano Choir), znanym z przedsięwzięcia Death Blues. W 2014 roku muzycy połączyli swoje siły i opublikowali album „Ensamble” pod szyldem Death Blues.

Z kolei najnowszy longplay „Revisionist” zamyka projekt „Leave Me Sessions”. Nie będę ukrywał, że Fritch coraz bardziej mnie zaskakuje, nie tylko w roli kompozytora, instrumentalisty czy aranżera, lecz jako wyśmienity wokalista. W gruncie rzeczy dopiero na EP-ce „Empty” pokazał znacznie więcej swoich możliwości w tej kwestii. Na płycie „Revisionist” znajdziemy sporo kompozycji, w których słyszymy jego wyjątkową barwę głosu. Zdaje się, że autor recenzji z „The Pitchfork” zapomniał o tym aspekcie, a może słuchał zupełnie kogoś innego w trakcie pisania swojego tekstu. Ciężko przejść obojętnie, obok takich nagrań jak „In Denial”, „Heavy” trochę w stylu Bona Ivera, „Imposters” czy „Infant Sight”.

Nie zbrakło też gości na albumie „Revisionist”. I tak w utworze „Winds” mamy Thomasa Melucha aka Benoît Pioulard, w „Unholy Frames” Toma Hilla z Origamibiro, w „Gloaming Light” DM Stitha i wokal Esme Patterson w „Still”. Każdy z tych artystów zaznaczył wyraźnie swoją obecność, choć Fritch jest tak świadomy tego, co robi, że nie musimy się obawiać o jakąś niekontrolowaną ingerencję w jego styl. „Revisionist” to zbiór naprawdę ciekawy piosenek, zahaczających czasem o konwencję filmową, ambientową, a nawet niekiedy zmierzających w stronę indie-rocka, folku czy kameralistyki. William Ryan Fritch z pewnością nie odkrył Ameryki, ale bardzo mocno zaznaczył swoją obecność na ogromnej muzycznej mapie swego kraju.

10.02.2015 | Lost Tribe Sound

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Lost Tribe Sound »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.