SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



William Ryan Fritch – Revisionist

William Ryan Fritch rewiduje nie tylko swoje myśli, a za sprawą muzyki przenika do naszych.

W ubiegłym roku William Ryan Fritch (wywiad: 3 pytania) – muzyk, producent, kompozytor i wokalista z Oakland, postanowił, że wyda w ciągu najbliższych miesięcy ponad sto nagrań, które będą tworzyły większą całość pt. „Leave Me Sessions”. Artysta konsekwentnie wypełniał swój plan i co jakiś czas wypuszczał swoje kolejne wydawnictwa m.in. „Leave Me Like You Found Me” (moja recenzja) oraz EP-ki „Heavy” i „Empty” (moje recenzje). Amerykanin cały czas pracuje na pełnych obrotach i poza solową działalnością – jakże intensywną, oraz jako Vieo Abiungo, także współpracuje z innymi twórcami choćby z Johnem Mullerem (Volcano Choir), znanym z przedsięwzięcia Death Blues. W 2014 roku muzycy połączyli swoje siły i opublikowali album „Ensamble” pod szyldem Death Blues.

Z kolei najnowszy longplay „Revisionist” zamyka projekt „Leave Me Sessions”. Nie będę ukrywał, że Fritch coraz bardziej mnie zaskakuje, nie tylko w roli kompozytora, instrumentalisty czy aranżera, lecz jako wyśmienity wokalista. W gruncie rzeczy dopiero na EP-ce „Empty” pokazał znacznie więcej swoich możliwości w tej kwestii. Na płycie „Revisionist” znajdziemy sporo kompozycji, w których słyszymy jego wyjątkową barwę głosu. Zdaje się, że autor recenzji z „The Pitchfork” zapomniał o tym aspekcie, a może słuchał zupełnie kogoś innego w trakcie pisania swojego tekstu. Ciężko przejść obojętnie, obok takich nagrań jak „In Denial”, „Heavy” trochę w stylu Bona Ivera, „Imposters” czy „Infant Sight”.

Nie zbrakło też gości na albumie „Revisionist”. I tak w utworze „Winds” mamy Thomasa Melucha aka Benoît Pioulard, w „Unholy Frames” Toma Hilla z Origamibiro, w „Gloaming Light” DM Stitha i wokal Esme Patterson w „Still”. Każdy z tych artystów zaznaczył wyraźnie swoją obecność, choć Fritch jest tak świadomy tego, co robi, że nie musimy się obawiać o jakąś niekontrolowaną ingerencję w jego styl. „Revisionist” to zbiór naprawdę ciekawy piosenek, zahaczających czasem o konwencję filmową, ambientową, a nawet niekiedy zmierzających w stronę indie-rocka, folku czy kameralistyki. William Ryan Fritch z pewnością nie odkrył Ameryki, ale bardzo mocno zaznaczył swoją obecność na ogromnej muzycznej mapie swego kraju.

10.02.2015 | Lost Tribe Sound

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Lost Tribe Sound »Profil na Facebooku »Profil na BandCamp »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.