Wpisz i kliknij enter

Jeff Bridges – Sleeping Tapes

The Dude nadal na luzie.

Wybitny amerykański aktor od lat z powodzeniem udziela się również jako muzyk. Na koncie ma m.in. dwa albumy z pogranicza country i bluesa, Be Here Soon (2000) i Jeff Bridges (2011), oraz kilka utworów na ścieżce dźwiękowej do filmu Crazy Heart, w którym zagrał obsypaną nagrodami rolę główną.

Sleeping Tapes (do posłuchania tutaj) to jednak zupełnie inna galaktyka. Jego Kolesiowatość nagrał bowiem album ambientowy, utrzymany w duchu dziejowej płyty Chill Out grupy KLF, dodatkowo okraszając całość swoim kojącym głosem. Bridges melodeklamuje, nuci, mruczy, snuje opowieści, wyjaśnia pomysł na „Senne Taśmy”, nawołuje do nieznajomego, rozmawia z żoną i ze swoimi dziećmi, a nawet rozpływa się nad dźwiękami kanalizacji. Czuć, że cieszy się życiem, a jego entuzjazm jest zaraźliwy. Czasami nagrywa w domu, czasami podczas pieszych wędrówek, na przykład na szczyt góry, z… krzesłem pod pachą. Jego charakterystycznemu głosowi towarzyszą delikatne, oniryczne podkłady oraz instrumenty i nagrania terenowe, m.in. fortepian, dzwoneczki, misy tybetańskie, dźwięk chodzenia po trawie, odgłos przejeżdżającego auta, syrena pociągu.

Słucha się tego jak wybornego słuchowiska lub soundtracku do nieistniejącego filmu z Bridgesem. Relaksacyjno-medytacyjny charakter całości działa niemal terapeutyczne. Takie jest zresztą założenie – album ma pomóc ludziom cierpiącym na bezsenność (jest też cel charytatywny: wpływy ze sprzedaży zasilą konto fundacji No Kid Hungry). Zanim wujek Jeff pomoże słuchaczowi zasnąć, zapewni go, że jest wartościową istotą ludzką. Pochwali nawet jego fryzurę. Taki z niego Koleś. Samo dobro.

Not On Label | 2015







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy