Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.



P-Ben – Influence

Zawsze potrzebny zastrzyk pozytywnej energii.

Od ubiegłorocznego albumu „Besa”, DJ 3000 rozpoczął nowy rozdział w dzielności swej wytwórni Motech, skoncentrowany bardziej publikowaniu albumów. Jak przystało na Albańczyka mieszkającego w Detroit, katalog cenionej tłoczni jest otwarty na artystów z różnych stron świata. Lionel Weets pochodz z Belgii, duet Subotika z Serbii, a teraz padło na młodego producenta z Francji.

Pod pseudonimem P-Ben ukrywa się Benjamin Geelen, który piętnaście lat temu zaczynał swą przygodę z elektroniką od didżejowania. Mając za sobą występy u boku takich sław, jak Oxia, Deetron, The Advent czy Mark Broom, postanowił w końcu zacząć tworzyć własną muzykę. Szereg cyfrowych wydawnictw publikowanych od 2010 roku nakładem własnych firm doprowadziło go w końcu do wytwórni Motech.

Debiutancki album P-Bena lokuje francuskiego producenta w prostej linii współczesnych spadkobierców „ojców” techno i house’u z Detroit i Chicago. Początek płyty może być jednak nieco mylący – oto bowiem z przestrzennego „Intro” wyłania się „Fifteen Years There Was Bones” – rozedrgany breakbeat zanurzony w rozmytej elektronice. Umieszczony tuż obok „From A Souh Place” przynosi z kolei euforyczny neo-trance osadzony na galopującym rytmie i wypełniony rozwibrowanymi syntezatorami.

Brzmi to całkiem przyjemnie – ale dopiero „Old Soul Music” wprowadza muzykę artysty na właściwe tory. Tym razem P-Ben sięga bowiem po klasyczne techno w stylu Derricka Maya – uwodząc słuchacza oldskulowym dźwiękami strzelistych klawiszy i pobrzękującego piano. „Good News” uderza jeszcze mocniejszą energią – łącząc na twardym bicie blaszane akordy z kosmicznym tłem. W „Analog Trip” i „Another Way” francuski producent składa hołd Jeffowi Millsowi i Roberowi Hoodowi, sięgając po laboratoryjne loopy w stylu sci-fi.

Największym przebojem P-Bena była do tej pory kompozycja „This Song Is The Way”. Dostajemy ją również tutaj – i dobrze, bo to ekstatyczny hard house o chicagowskim brzmieniu, którego głównym elementem jest wysamplowane skądś kazanie „czarnego” pastora, nadające całości euforyczny wymiar. Wraz z „Bang” powraca mocne techno – tym razem podrasowane jednak lekko na dubową modłę, łagodnie skorodowanymi syntezatorami. Na koniec Francuz wpuszcza do swej muzyki więcej ciepła – dzięki czemu otrzymujemy utwory „Ultimate” i „July”, lokujące się w formule organicznego house’u.

Benjamin Geelen znakomicie opanował didżejski warsztat w ciągu piętnastu lat klubowej praktyki. I teraz śmiało przenosi tamte doświadczenia na pole własnej muzyki. Prawie każdy utwór z „Influence” to taneczny killer – perfekcyjnie skonstruowany z klasycznych sztuczek i własnych pomysłów autora albumu. Takie granie zawsze się sprawdza – nic więc dziwnego, że kontakt z utworami P-Bena przynosi solidny zastrzyk pozytywnej energii.

Motech 2015

www.motechrecords.com

www.facebook.com/motechrecords

www.facebook.com/P.Ben.dj

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. jędrek

    początek jest mylący , może właśnie dlatego że jako dj czerpał z różnych źródeł – potem ciekawiej – jak dla mnie . pozdrawiam

    nawiasem kompletnie już zapomniałem o dj 3000 🙂