Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.



Dwall – Elements

Owadzia elektronika z rodzimego podwórka.

Przed dwoma miesiącami, przy okazji składanki Brantacles wydanej w barwach labelu Oaktopus (recenzja w tym miejscu), chwaliłem zawarty tam utwór niejakiego Dwalberta, jednego z założycieli wytwórni. Kilka dni później ukazał się autorski album Adama Dornowskiego – tym razem pod szyldem Dwall – zawierający nagrania z lat 2007-2011.

Pisząc o utworze Grzbiet umieszczonym na wspomnianej kompilacji, uciekłem się do, przyznaję, dość łatwego porównania do Autechre. Tymczasem Elements dowodzi, że producent – pomimo niewątpliwych inspiracji, które wychodzą zresztą daleko poza twórczość brytyjskiego duetu – operuje własnym głosem, nawet jeśli jego echa są dobrze znane. Dornowski specjalizuje się w chrupiąco-chrzęszczącym idm-ie, okraszonym plamami ambientu i smagnięciami synthów. Trudno nie zachwycić się atmosferą utworu tytułowego, gdzie potężne syntezatorowe arpeggia rozbijają się o rozregulowaną rytmikę, czy cudownie melancholijnym i zarazem porywającym Exometric Lepton Suit. Wrażenie robi nawet taka miniatura, jak Rush Jan, gdzie Dwall wyżywa się nie gorzej, niż Dr Strangeloop z kolektywu Brainfeeder.

Choć jego producenckie techniki wydają się nieskazitelne, Dornowski nie epatuje brzmieniem. Wie też, jak sprawnie wykorzystać ciszę, co sprawia, że muzyka nabiera kapitalnej dynamiki. Podróż rozpoczęta od bulgotów w otwierającym całość Mercury Flake i zakończona niepokojącym The Last Ultranoid trwa zaledwie 23 minuty – i to chyba jedyna wada tego znakomitego albumu.

Elements zrealizowano wyłącznie w formie cyfrowej (mp3, wav 16-bit i wav 24-bit) i choć brak fizycznego nośnika, kolekcjonerzy i wielbiciele wszelkich limitowanych edycji znajdą coś dla siebie. Wartością dodaną w tym wypadku jest misterne origami, które po rozłożeniu ukazuje okładkę z jednej strony i trzy kody do pobrania płyty z drugiej. Oryginalny dodatek do frapującej muzyki.

Oaktopus | 2015

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. również uważam że brzmienia są oryginalne i rzadko taki zestaw dźwięków można gdzie indziej usłyszeć. Kilka fajnych klubów z muzyką elektroniczną jest również opisanych na stronie:

    http://www.kyiv-ukraine.eu/

  2. Rodzime najlepsze!