Wpisz i kliknij enter

Błoto – Kwiatostan

Kwiatami w system.

Poboczny projekt czterech z siedmiu muzyków EABS okazał się być nad wyraz płodny, gdyż niecałe pół roku od świetnie przyjętych „Erozji” otrzymujemy kolejny album pt. „Kwiatostan”. O ile materiał na pierwszy krążek powstał bardzo spontanicznie w gościnnym studiu Grzegorza Skawińskiego pewnego piątku 2018 roku, tak kompozycje na „Kwiatostan” rodziły się w dłuższym okresie, tuż po odwołaniu lockdownu, w dopiero co otwartym stolicznym klubie Jassmine.
Miejsce powstawania muzyki się zmieniło, ale metoda jej kreowania za pomocą swobodnych improwizacji pozostała. Kwartet w składzie Marek Pędziwiatr aka Latarnik (instrumenty klawiszowe / syntezatory), Paweł Stachowiak aka Wuja HZG (bas), Marcin Rak aka Cancer G (perkusja) oraz Olaf Węgier aka Książe Saxonii (saksofon tenorowy) podobnie jak na debiucie tutaj też kolejne utwory nazywa konkretnymi nazwami z jednego zbioru, w tym wypadku nazwami kwiatów – pierwsza część płyty to kwiaty polne, druga ogrodowe. Za merytorycznym konceptem tego podziału i nazewnictwa może kryć się subtelna metafora podkreślająca przyspieszające ostatnimi laty zmiany klimatyczne, zmieniające to co naturalne (rośliny dziko rosnące) w nachalnie podporządkowane człowiekowi (sztucznie wyhodowane kwiaty ozdobne).

Błoto opiera swoją twórczość, na bardzo dynamicznych i soczystych groovach basu, symbiotycznie współpracującego z perkusją, tworząc solidne hip-hopujące fundamenty pod coraz odważniejsze wycieczki często zelektronizowanych instrumentów klawiszowych oraz coraz częściej zanurzonego w efektach saxofonu. Znacznie częściej też, niż na debiucie muzycy skręcają w rejony pobrzmiewające rytmiką house’ową czy nawet juke’ową.

Jednym z faworytów płyty jest „Oset”, gdzie saksofon Księcia Saxonii przemienia się najpierw w „wwiercającą się osę” a przy końcu w „krzyczącego ptaka”. Wuja HZG podmienia swoje organiczne brzmienie w elastyczny, wręcz gumowy dźwięk elektronicznego basu zapętlając dubujący motyw. W to wszystko wrzyna się podkręcającymi dynamikę akordami fortepianu Latarnik, równoważąc jednocześnie stężenie przetwarzanego dźwięku. Panowie niesztampowo rozkołysują się dodając gdzieniegdzie energii okrzykami, co w całości daje całkiem oryginalny aranż.

Pośród czterdziestu dwóch minut „Kwiatostanu” znajdziemy poza galopującymi szarżami dźwiękowymi utwory bardziej przestrzenne, kreujące rozmytą i niepokojącą aurę („Rumianek”; „Chryzantemy”) lub toczące się wielościeżkowo jak pachnący twórczością Niechęci „Rzepień”. W najdłuższym na płycie, bo siedmiominutowym „Jaśminie” pierwsze skrzypce grają syntezatory przywołujące elektryczno-funkowe klimaty Herbiego Hancocka współpracującego z Flying Lotusem. Generalnie Pędziwiatr wpuszcza na album sporo synthów o kosmicznym rezonie, miejscami pachnącymi nawet szlakami „odpałów” Komendarka.

Hip-hopowe rusztowanie albumu zostało przypieczętowane zaproszeniem za mikrofon pyknicznego rapera Anthony’ego Millsa, tym razem kryjącego się pod pseudonimem Toni Sauna, który w „Hortensji” odnosi się bezpośrednio do kwiatowego motywu przewodniego, prosząc w refrenie by „nie przynosić mu ciętych kwiatów, które są już przecież martwe”.

Czuć, że wspólne muzykowanie po dłuższym czasie przymusowej separacji, zamknięcia i niepewności przysłużyła się uwolnieniu pomysłów i energii w tym kwartecie. Muzyków łączy rewelacyjne zgranie i swobodne poruszanie pomiędzy tematami i brzmieniami (od naturalnych po mocno przetworzone). „Kwiatostan” to z pewnością bardzo mocna pozycja na mapie pandemicznych premier i kolejny dowód na co raz wyższy poziom produkcji wykonawczej Astigmatic Records (spójność koncepcyjna, merytorczna, promocyjna, estetyczna, etc. naprawdę zmusza do oklasków).

10.09.2020 | Astigmatic Records

https://www.facebook.com/blotoquartet/
https://www.instagram.com/bloto_quartet/
https://bloto.bandcamp.com/







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy