Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.

Paweł Doskocz / Vasco Trilla – Hajstra
Jarek Szczęsny:

Nieprawidłowości w działaniu zmysłów.

Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.



Alex Bau – Musick

Weteran oszczędnego techno uwspółcześnia z sukcesem swoje brzmienie.

Kiedy piętnaście lat temu Alex Bau stawiał swe pierwsze kroki w tworzeniu własnej muzyki, rodziła się moda na minimal. On jednak pozostał głuchy na świeże trendy – i od początku obstawał przy konkretnym techno do tańca, które pokochał bawiąc się w Tresorze. Nic więc dziwnego, że o jego nagrania szybko upomniały się wytwórnie, kierowane przez podobnych mu ortodoksów – CLR (Chrisa Liebinga), Zenit (Marco Caroli), Sino (Technasii), czy Kombination Research (The Advent).

Ponieważ wydawnictwa te ugruntowały mocna pozycję Baua w tych klubach, które pozostały wierne ciężkiemu techno, niemiecki twórca otworzył własną tłocznię – Credo. W ciągu dziewięciu lat działalności, jej nakładem ukazało się kilkadziesiąt winylowych dwunastocalówek – oraz jeden album zrealizowany przez samego właściciela. Od wydania „Being Wayne Sidorski” minęło pięć lat – i oto dopiero teraz na rynek trafia druga płyta długogrająca Baua.

„Musick” zaczyna się zgodnie z obowiązującym obecnie kanonem od dronowego wstępu („Voise Over”), który od razu prowadzi do morderczego techno o twardo tłuczonym bicie („Ringlebell”). Podczas kolejnych nagrań niewiele się zmienia – rytm raz jest wolniejszy, a raz szybszy, a oplatają go dozowane z dużą oszczędnością hipnotyczne loopy: zapętlone zgrzyty („Alarma”), żrące efekty („Voise Pt. 1”) i przemysłowe hałasy („Voise Pt. 2”). Tak brzmiało minimalowe techno o europejskim sznycie pod koniec lat 90. – i tak brzmi ono pod palcami Alexa Baua dzisiaj.

Druga część albumu ma bardziej zróżnicowany charakter. Otwiera ją wycieczka w stronę Frankfurtu sprzed dwóch dekad – siarczyste hard techno wypełnione elektrycznymi sprzężeniami („Escalation 385”). Potem skok do Berlina – i otrzymujemy zredukowane dub techno spod znaku wczesnych dokonań Basic Channel („Bassmanti”). Minimalowe brzmienia wracają za sprawą „Bassmamby”, łączącej wibrujące loopy z wokalnymi wstawkami.

A potem zaczyna się mocno eksperymentalna jazda – trzy połączone ze sobą kompozycje: „Pulse”, „Down From Space” i „Back To Space”. Zaczyna się od pochodu rwanych akordów, potem na plan pierwszy wypełzają ambientowe smugi, by w finale ustąpić miejsca mocarnemu techno uderzającemu acidowymi efektami i sonicznymi klawiszami.

O tej płycie raczej nie napiszą popularne serwisy internetowe z angielskiej strefy językowej. Nie przegapcie jej jednak. „Musick” to bowiem dobry album – zgrabnie zestawiający klasyczne brzmienia w stylu tresorowego minimal techno z bardziej odważnym zacięciem, typowym dla industrialnego oblicza nurtu. Taka muzyka znów dzisiaj ma swój dobry czas – o czym świadczą sukcesy jej młodych adeptów w rodzaju Rødhada. Jeśli lubicie ten typ mocnej i skoncentrowanej energii – posłuchajcie, jak emituje ją weteran gatunku.

Credo 2015

www.alex-bau.de

www.facebook.com/pages/alex-bau/128175640006

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

komentarze 2

  1. Gajsmajster

    „„Musick” to bowiem dobry album (…)”
    Dobry to mało powiedziane Panie Pawle. To bardzo dobry, żeby nie napisać mistrzowski album. Niesamowicie uzależnia ten album (zwłaszcza „Back To Space”).
    Podziękowania za recenzję.