Wpisz i kliknij enter

Tiefschwarz – Left

Muzyka niemieckiego duetu nabiera dawno nie widzianych rumieńców.

W ciągu osiemnastu lat działalności Ali i Basti Schwarz dali się poznać jako specjaliści od wpisywania swych produkcji w kolejne mody na klubowym rynku. Zaczynali od ciepłego i organicznego downtempo (album „RAL 9005”), by potem zwrócić się w stronę dandysowskiego electro-house’u („Eat Books”) i wreszcie skoncentrować się na minimalowym tech-house’ie („Chocolate”). Ta ostatnia z estetyk najbardziej chyba spodobała się niemieckim producentom, bo mimo upływu pięciu lat od jej przyswojenia, właściwie do dzisiaj pozostają jej wierni.

Przystępując do realizacji premierowego materiału, Tiefschwarz tym razem postanowili zaprosić do współpracy kogoś z zewnątrz. Wybór padł na weterana – Cana Orala – który jako Khan jest obecny na elektronicznej scenie już prawie ćwierć wieku. Zaczynał we Frankfurcie, współpracując z duetem Air Liquide, potem powołał do życia własny projekt Bizz O.D., by wreszcie skręcić w stronę klubowego kabaretu o erotycznym zabarwieniu jako Captain Comatose. Krążąc między Berlinem, Nowym Jorkiem i Meksykiem Khan dał się poznać jako enfant terrible klubowego środowiska – by teraz okazać się motorem napędowym nowego materiału braci Schwarz.

„Left” zawiera trzynaście premierowych nagrań, z których niemal wszystkie utrzymane są w rytmie energetyczne tech-house’u. Momentami puls staje się lekko podłamany („Morgen Abend”), kiedy indziej zostaje uzupełniony metalicznymi perkusjonaliami („110”), pojawiają się w nim wpływy lekkiego dubu („Do Me”) lub tęsknego synth-popu („Echo Drug”). W warstwie melodycznej sporo tu nawiązań do lat 80. – podanych jednak w nieco zawoalowany sposób. My jednak odczytujemy dźwiękowe tropy wiodące przede wszystkim do przebojów duetu Yello („Do Me” i „Hi Fu”) czy nostalgicznych kompozycji China Crisis („Laid Back”).

Mocnym punktem muzyki z „Left” są wokale. Śpiewa przede wszystkim Khan – operując swym nosowym głosem, o nieco perwersyjnym timbrze, idealnie wpisującym się w teksty w stylu „Do you wanna dance?/ I’m on a crawl/ I’m just behind/ In aching heat/ I’ll be your shadow forever”. Niemieccy producenci zaprasili do zaśpiewania również dwie panie – dzięki temu w „110” rozlega się niepokojący szept Mamy, a w „Any Moment” – uwodzicielski wokal Emily Karpel. Jakby tego było mało we „Free Falling” i „Morgen Abend” słychać dźwięki „żywej” trąbki – na której gra specjalnie zaproszony Sven Regener z grupy Element Of Crime.

Dzięki współpracy z Khanem i innymi gośćmi muzyka Tiefschwarz nabiera na „Left” dawno nie widzianych rumieńców. W naturalny sposób nadal emanuje klubową energią, ale tym razem nie brak w niej również popowej wrażliwości i nowofalowego spleenu. Jest więc przy czym potańczyć (pewnie będą remiksy), ale i czego posłuchać w domowym zaciszu. Wszystkie te wątki splatają się w spójną całość, tworzącą być może najlepszy album w całym dorobku niemieckiego projektu.

Watergate 2015

www.water-gate.de

www.facebook.com/WatergateRecords

www.tiefschwarz.net

www.facebook.com/tiefschwarzofficial







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy