Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.

Claro Intelecto – In Vitro – Volume 1 & 2
Paweł Gzyl:

Piękna, ale niemodna muzyka.

Paweł Doskocz / Vasco Trilla – Hajstra
Jarek Szczęsny:

Nieprawidłowości w działaniu zmysłów.

Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.



Kink Gong – Tanzania

Tym razem elektroniczne dekonstrukcje skonsumowały kulturę plemion z Tanzanii.

Francuski artysta Laurent Jeanneau ukrywa się pod nazwą Kink Gong. Zaczął nagrywać pod koniec lat 90., a jego płyty można znaleźć między innymi w katalogu Sublime Frequencies. Od wielu lat Jeanneau zajmuje się sztuką field recordingu. Szczególnie interesuje się kulturą azjatyckich mniejszości etnicznych (Chiny, Kambodża, Laos). Jesienią ubiegłego roku twórca opublikował longplay „Gongs” (recenzja), gdzie prezentował fascynującą tkankę dźwiękową zbudowaną z nagrań terenowych zebranych w Chinach.

Na płycie „Tanzania” wędrujemy do Afryki. – „W grudniu 1999 roku w Tanzanii spotkałem się z moim przyjacielem z USA Jamesem Stephensonem. On co roku stara się uciec od amerykańskiej zimy wyjeżdżając właśnie do Tanzanii, gdzie mieszka wśród Buszmenów Hadza i innych plemion. W trakcie naszego spotkania kompletnie straciłem poczucie czasu i nie obchodziło mnie, że mamy Nowy Rok i wchodzimy w XXI wiek. Pod koniec grudnia lub na początku stycznia 2000 roku wybraliśmy się do ludzi z plemienia Hadza i zapytaliśmy ich: jaką dziś mamy datę? Nie bardzo zrozumieli nasze pytanie, ale jeden z nich powiedział, że uczęszczał do szkoły na początku lat 70., więc teraz musimy mieć rok 1975!” – wspomina Laurent Jeanneau.

Wtedy też artysta zarejestrował swoje nagrania terenowe w szczególności zebrane podczas spotkań z przedstawicielami grupy etnicznej Hadza (zdjęcie). Następnie materiał poddał elektronicznej obróbce. Warto dodać, że członkowie tego plemienia zamieszkują tereny północno-środkowej Tanzanii, głównie w okolicach jeziora Eyasi, a ich język khoisan jest wyjątkowym zjawiskiem fonetycznym (duży wpływ ma odpowiednie ułożenie języka w czasie mówienia). Hadza to jedni z ostatnich łowców-zbieraczy na świecie, którzy posługują się metodami znanymi od tysięcy lat.

W utworze „Shitani” słyszymy różne opowieści miejscowych Tanzańczyków, gdzie ich fascynujące głosy zostały delikatnie zanurzone w dźwiękach syntezatora i przetworzonego brzmienia malimby. Podobnie ma się sytuacja w kolejnych fragmentach „Per” i „Aono”, zaś w kompozycji „Motomotoo” syntezatory pulsują niczym jak u Oneohtrix Point Never, tyle że Kink Gong sięga po pieśni afrykańskie, jakie można usłyszeć w trakcie rytualnych tańców. „Epeme” ma bardzo ciekawą warstwę elektroniczno-perkusyjną, która prowadzi nas do dziesięciominutowego transu w „Ganogoko”. W dwóch ostatnich nagraniach „Amnashidam” i „Malimba” powracają eteryczne i nastrojowe dźwięki malimby oraz głosy znane z pierwszego numeru, choć nie zabrakło też eksperymentalnej elektroniki.

Laurent Jeanneau konsekwentnie zmienia obraz tzw. world music, nadając jej nowy wymiar oraz stara się uchwycić/ocalić jej unikalne walory estetyczne. Nie on pierwszy i nie ostatni, bo kolejny wyśmienity przykład to niedawne wydawnictwo Davida Toopa – „Lost Shadows: In Defence of the Soul Yanomami Shamanism, Songs, Ritual, 1978” (Sub Rosa). Brytyjczyk w 1978 roku nagrał śpiewy, dialogi szamanów z plemienia Janomamów mieszkających w amazońskich lasach tropikalnych. Toop zaprezentował czysty field recording, zaś Jeanneau umiejętnie konfrontuje tradycję afrykańskich – jak i azjatyckich – plemion z nowoczesnością. W efekcie Francuzowi udaje się wykreować nowy świat dźwięków, będących idealną propozycją dla współczesnego odbiorcy.

08.06.2015 | Discrepant

 

Strona Kink Gonga »Strona Discrepant »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.