Wpisz i kliknij enter

Funkstörung – Funkstörung

Zaskakująco melodyjne oblicze nowej muzyki niemieckich weteranów.

Chyba nikt już nie pamięta, że Michael Fakesch i Chris De Luca startowali w połowie lat 90., serwując pod szyldem Musik Aus Strom wściekle surowy i ciężki acid house. Dziś to już klasyka gatunku – z zapałem imitowana przez młodych producentów choćby z kręgu wytwórni L.I.E.S.

Nagła wolta w twórczości niemieckich producentów nastąpiła na samym początku kolejnej dekady. Nawiązali oni współpracę ze słynną wytwórnią K7 – i pod szyldem Funkstörung zaserwowali dwa klasyczne z dzisiejszej perspektywy albumy, definiujące nową wizję IDM-u – bliskiego abstrakcyjnemu hip-hopowi w jego glitchowej wersji.

Mimo, że „Apetite For Destruction” i „Disconnected” stały się bestsellerami, Fakesch i De Luca rozstali się w 2006 roku, by rozpocząć solowe kariery. Ani ich autorskie płyty, ani remiksy dla innych artystów nie przyćmiły jednak wspólnych dokonań. Nic więc dziwnego, że obaj producenci postanowili ponownie zewrzeć szyki – i wrócić z nowym albumem.

Czternaście premierowych utworów duetu to przykrojona do współczesnych czasów muzyka dawnego Funkstörung. Do klasycznych dokonań projektu odwołują się nagrania osadzone na hip-hopowych podkładach, dudniące nisko zawieszonymi basami i klikające gąszczem cyfrowych glitchów („Fall Into You” czy „So Simple”). Echem eksperymentów duetu z IDM-em jest tutaj jedynie gęsty „Laid Out”, a wspomnieniem wyskoków w downtempo – pastelowe „CHNL”.

Powiew świeżości wnoszą na płytę nagrania flirtujące z brytyjską bass music. Wtedy w roli głównej pojawiają się sprężyste bity wsparte pohukującymi basami, którym towarzyszą oniryczne syntezatory i abstrakcyjne efekty („Drown In Time” czy „Killers”). Fakesch i De Luca sięgają również po smolisty dub („SLO”), a nawet alternatywne R&B („Who Is Who”). We wszystkich tych utworach pojawiają się wokale – i choć śpiewają różni piosenkarze (choćby Jamie Lidell czy Jay Jay Johanson), wszystkie te głosy mają mocno soulowy ton.

Najbardziej zaskakuje finał albumu. „I Love Him So” i „The Other Way Round” to właściwie współczesny pop czystej wody, który mógłby wyjść spod palców choćby Marka Ronsona. Wycofane breaki wsparte radosnym klaskaniem wnoszą tu bowiem melodyjne dźwięki piano i nastrojowe wokalizy, nadając obu kompozycjom mocno komercyjny potencjał. Takie były solowe dokonania Fakescha i De Luki – nic więc dziwnego, że na wspólnej płycie obaj panowie idą dalej w tym kierunku.

„Funkstörung” właściwie nie zaskakuje – producenci mają już najwyraźniej po dziurki w nosie eksperymentów z dźwiękiem i zdecydowanie wolą teraz robić przyjemne piosenki o bujającym pulsie. Nic w tym złego – tym bardziej, że wszystkie utwory są zgrabnie zaaranżowane i zrealizowane. Choć powrót słynnego duetu niespecjalnie w tym kontekście elektryzuje, jego nowa muzyka na pewno znajdzie wielu zwolenników.

Monkeytown 2015

www.monkeytownrecords.com

www.facebook.com/MonkeytownBerlin

www.funkstorung.com

www.funkstorung.com







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy