Rafael Anton Irisarri – Peripeteia
Jarek Szczęsny:

Ambient wagi ciężkiej.

Bouchons d’oreilles – Stray Dog with a Collar
Jarek Szczęsny:

W połowie drogi.

Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.



Omar Souleyman – Bahdeni Nami

Omar Souleyman skacze na bitach Modeselektora!

Ten syryjski pieśniarz to prawdziwy naturszczyk. Zaczynał od śpiewania miłosnych wyznań podczas lokalnych wesel. Nie dzielił zapraszających – dlatego występował dla muzułmanów i chrześcijan, Irakijczyków, Kurdów i Asyryjczyków. Prywatnie nagrywane kasety z jego popisami sprawiły, że z czasem stał się w swym kraju prawdziwą gwiazdą.

Fenomen ten dostrzegli właściciele wytwórni Sublime Frequencies, specjalizującej się w wyszukiwaniu ciekawych postaci ze świata world music. W efekcie osiem lat temu na zachodnim rynku ukazała się kompilacja „Highway To Hassake (Folk And Pop Sounds Of Syria)”, dzięki której Omarem Souleymanem zachwycili się fani alternatywy. Od tamtego czasu syryjski pieśniarz zjeździł z występami cały świat.

Jego nowy album przeznaczony dla zachodnich słuchaczy to zestaw siedmiu nagrań, w realizacji których wzięli udział wzięci producenci z elektronicznej sceny. Nic w tym dziwnego – wszak muzyka Souleymana to hipnotyczne granie do tańca w najczystszej postaci. Tak też jest na płycie – i czy za nagranie bierze się Four Tet („Bahdeni Nami”), czy Gilles Peterson („Tawaalt El Gheba”), czy duet Modeselektor („Leil El Bareh” i „Enssa El Astab”), to wpływ producenta ogranicza się do pobicia etnicznych brzmień cyfrowym pulsem.

Tak naprawdę najważniejszy pozostaje tu Souleyman – który choć śpiewa miłosne wyznania, robi to w tak dziki sposób, że mamy wrażenie, iż z jest ust płyną… wściekłe tyrady polityczne. Podobnie grają występujący z nim syryjscy muzycy – obsługujący bağlamę Khaled Youssef oraz stojący za klawiszami Rizan Said. Brzęczące dźwięki wydobywane z ich instrumentów układają się w transowe kaskady, przypominające brzmienia rodem z europejskiego techno. Nic więc dziwnego, że finałowy remiks „Bahdeni Nami” w wykonaniu Legowelta z acidowymi efektami pasuje tu jak znalazł.

Nowy album Omara Souleymana to jednak przede wszystkim gratka dla wielbicieli muzyki etnicznej. Skromna ingerencja zachodnich producentów w muzykę syryjskiego artysty jest całkowicie zrozumiała, ale też nie wprowadza jej w jakiś nowy wymiar. Fanom elektroniki pozostaje jedynie wspominamy remiks Legowelta – który w efektowny sposób przerzuca most między Zachodem a Wschodem.

Monkeytown 2015

www.monkeytownrecords.com

www.facebook.com/MonkeytownBerlin

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.