Wpisz i kliknij enter

Chevel – Blurse

Czy Stroboscopic Artefacts pójdzie w ślady Raster Noton?

Dario Tronchin, którego wszyscy znamy pod pseudonimem Chevel, niemal od razu na początku swej kariery zaznaczył swą obecność w obozie Stroboscopic Artefacts. Pierwsze wydawnictwo wytwórni z serii „Monad” w 2010 roku firmował właśnie włoski producent z Treviso. Jego drogi przecięły się ponownie z drogami Lucy’ego dopiero cztery lata później, czego owocem okazała się znakomita EP-ka „One Month Off”.

W międzyczasie Chevel ugruntował swą pozycję na elektronicznym rynku. Płynąc na nowej fali techno, podobnie jak inni twórcy tego gatunku ze słonecznej Italii, szybko dał się poznać zarówno z efektownych setów didżejskich, jak również ciekawych produkcji autorskich. Nie rezygnując ze współpracy z innymi artystami w takich projektach jak Riviera czy Quatremont College, działał przede wszystkim solo, realizując większość materiału dla własnych firm Enklav i Monday Night.

Trzeci album w dorobku Chevela zaskakuje odmianą wykonywanej przezeń muzyki. Już otwierający całość „Comb” oparty na wolno tętniącym pulsie wskazuje, że tym razem włoski producent zwraca się ku bardziej eksperymentalnym brzmieniom. Potwierdza to „The Windrunner” – połączenie laboratoryjnych stuków z pikającymi loopami. Podobnie sterylne dźwięki znajdujemy w podrasowanym na dubową modłę „Down And Out”, choć tym razem bliżej im do dokonań Raster Noton niż Säkho.

W „Low Roof” słychać echa awangardowych wariacji na temat zbasowanego rave’u – czego dowodem zestawienie zwalistych breaków z rozciągniętą partią zawodzącego basu. Kolejny powiew brytyjskich brzmień przynosi „Heimweh” – zaskakując niekonwencjonalną wersją bajkowego IDM-u. Watek ten kontynuuje umieszczony nieco dalej „Loop#42”, przywołując wspomnienie klasyków z repertuaru Aphex Twina. W międzyczasie rozbrzmiewa „Flippant Remark”, w którym włoski producent ożywia miarowy rytm i sterylną elektronikę strumieniem odrzutowego noise’u.

Na finał powracają skojarzenia z muzyką z Raster Noton. To przede wszystkim „Stranded” – zredukowane electro ozdobione pastelowymi klawiszami, przypominające twórczość Kangding Raya. „Loop#33” wprowadza do zestawu niemal hip-hopowe bity – wpisane jednak w kontekst onirycznej elektroniki. Całość kończy ambientowa miniatura wypełniona łagodnymi arpeggiami – „A Form Of Love”. I tylko do tego mocno udziwnionego zestawu nie pasuje „Identity Switch” – prościutkie dub-techno, którym Chevel jakby puszcza do nas oko, sugerując, że to wszystko tylko zabawa dźwiękiem.

Już poprzednie wydawnictwa Stroboscopic Artefacts wskazywały, że niektórzy artyści związani z tą wytwórnią są coraz widoczniej zafascynowani eksperymentami swych starszych kolegów z Raster Noton. „Blurse” to jak na razie najpełniejsze zwieńczenie tego procesu. Muzyka Chevela nie jest co prawda aż tak chłodna i abstrakcyjna, jak dokonania Alva Noto i jego przyjaciół – ale wyjątkowo jej do nich tym razem blisko. Czuć w dwunastu nagraniach z zestawu, że ich autor ma jednak za sobą przeszłość twórcy techno (ale i IDM-u). Dzięki temu utwory te są bardziej zadziorne i szorstkie – ale też momentami melodyjne. Co sądzicie o takim kierunku rozwoju Stroboscopic Artefacts?

Stroboscopic Artefacts 2015

www.stroboscopicartefacts.com

www.facebook.com/StroboscopicArtefacts

www.facebook.com/chevelmusic

www.soundcloud.com/chevelmusic







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy