Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?

Floating Spectrum – A Point Between
Jarek Szczęsny:

Cyfrowy pomnik przyrody.



Variant – Ocean’s End

Mistyka podwodnych krain.

Wcześniejsze inspiracje Stephena Hitchella koncentrowały się głównie wokół kwestii dotyczących nieba. Przykładem tego jego dokonania pod szyldem Soultek czy Variant, wyrosłe z fascynacji powietrznymi fenomenami. 1 stycznia tego roku amerykański producent udostępnił jednak do darmowego downloadu nagranie „Ocean’s End”, będące pierwszym świadectwem swego zainteresowania zjawiskami wodnymi. W kilka miesięcy po tamtej prezentacji utwór powraca w wersji kompaktowej – dodatkowo uzupełniony nową wersją.

Podstawowy remiks „Ocena’s End” ma zdecydowanie wyciszony ton. Zwiastuje to już ambientowy wstęp – rozpisany na oniryczne fale dźwięku podszyte charakterystycznym szumem. Szybko jednak uderza dubowy puls o smolistym tonie, rezonując perkusyjnymi stukami i basowymi pulsacjami. Wraz z nasyceniem kompozycji głęboką rytmiką, Hitchell wprowadza do niej coraz więcej studyjnych efektów. W efekcie nagranie zamienia się hipnotyczną orgię grzechoczących i bulgoczących efektów, nadających całości mocno podwodny ton.

„Ocean’s End (Revisited)” od początku stawia na bardziej ekspresyjne dźwięki. Z dronowego wyziewu wyłania się tutaj potężna linia basu – jedna z najbardziej efektownych i ekscytujących, jakie kiedykolwiek znalazły się w nagraniach firmowanych przez Echocord. Tym samym kompozycja nabiera wręcz tanecznego pulsu, przyjemnie bujając dubowym rytmem, zanurzonym w rozwibrowanym strumieniu kanalizacyjnych odgłosów. W finale studyjnej dekonstrukcji poddane zostają wszystkie dźwięki, splatając się w gąszcz trzeszczących i łamiących się akordów. Efekt – znakomity!

Pisaliśmy już kiedyś, że twórcy ambientu szukają inspiracji przede wszystkim w otaczającej nas przyrodzie i składających się nań żywiołach. Idealnym tego przykładem jest twórczość Stephena Hitchella – a szczególnie ta płyta. Obie kompozycje wypełnione dźwiękami otoczenia, wpisanymi w głębokie i gęste struktury muzyczne, stanowią hołd dla piękna podwodnych krain, perfekcyjnie oddając ich mistyczny wymiar. „This piece is dedicated to all those who believe…. From our heart to yours” – adresuje album jego autor. I wszystko jasne.

Echospace 2015

www.echospacedetroit.com

www.facebook.com/echospace

www.facebook.com/echospacedetroit

www.echospacedetroit.bandcamp.com

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.