Wpisz i kliknij enter

Marina Aleksandra

Marina Aleksandra ma na koncie EP wydane w niemieckiej wytwórni Advanced Black. Jest częstą gościną na wielkich scenach Berlina czy Paryża bo jej bezlitosny, surowy bas „doraźnie koi niepokoje”, może być lekiem na „konformizm, głupotę oraz bezduszność dzisiejszego społeczeństwa.” Dąży do rozbudzania fantazji, pozbycia się kompleksów, pruderii i wszelkiego skrępowania w odkrywaniu własnej natury.

Hej! Mieszkasz we Wrocławiu. Stąd wywodzi się portal nowamuzyka.pl! Cieszymy się. Co robisz we Wrocławiu?

Mieszkam tu i mam swoje studio, w którym na co dzień pracuję. Chodziłam tu do liceum, ukończyłam też studia z Produkcji Muzycznej i Realizacji Dźwięku. Uwielbiam Wrocław. Jestem bardzo przywiązana do tego miasta.

Ciężko uwierzyć słuchając twoich utworów, że kiedyś byłaś wokalistką w indie-rockowym zespole. Dlaczego ostatecznie zdecydowałaś się na karierę solo?

Nasz zespół po dwóch latach koncertowania rozpadł się, a zaraz po fali „indie” rocka nadeszły czasy muzyki elektronicznej oraz clubbingu. Co prawda nadal marzy mi się koncertowanie z zespołem i kariera gwiazdy rocka, ale to niełatwe zadanie dobrać się w 5 osób, żyć ze sobą w zgodzie, szanując swój czas prywatny, no i tworzyć spójną całość. 

Wydałaś świetne EP w niemieckim Advanced. Jak nawiązałaś współpracę z tą wytwórnią?

Dziękuję! Animal Industrial Complex to dla mnie bardzo osobisty album, nad którym pracowałam niemalże rok. Propozycja wydania EP’ki w Advanced tak naprawdę pojawiła się jeszcze zanim nauczyłam się posługiwać programami do produkcji muzyki czy świadomie kreować brzmienie na syntezatorze. Label napisał do mnie w chwili, gdy spełniałam się nagrywając podcasty, grając gigi w Polsce i za granicą. Odebrałam to jako znak, podjęłam wyzwanie i poszłam za ciosem. Tak bardzo chciałam produkować swoją własną muzykę, że oferta labelu jedynie przyspieszyła pewne procesy i popchnęła mnie do aktywnego dążenia do celu. Na pewno też dodała mi odwagi i stała się siłą napędową mobilem wszystkich moich późniejszych poczynań. Wywróciła moje życie do góry nogami, a przede wszystkim przeniosła pragnienie ze sfery marzeń do świata realnego.

Wokal wciąż jest twoim narzędziem ekspresji. Perspektywa dzisiejszego świata wyrażona na Animal Industrial Complex jest mroczna. Do czego się odnosisz?

Animal Industrial Complex to manifest antykapitalistyczny, w którym wyrażam szczerą opinię na temat ludzi i innych zwierząt. Chcę pokazać zepsucie naszych czasów, człowieka wyzyskiwacza, pozbawionego godności i skupiającego się na bezmyślnej konsumpcji. Krytykuję postmodernistyczny świat wraz z jego wartościami i zasadami. Zarzucam społeczeństwu konformizm, głupotę i bezduszność. Opisuje XXI wiek jako czasy, w których człowiek stał się marną marionetką sterowaną przez system – zaprogramowanym zombie, niewolnikiem pieniądza. Hector’s Torture wyraża poczucie odwiecznej pustki, duszącą beznadzieję, niepokój, niepewność, brak stabilizacji finansowej, które stają się dziś narzędziami tortur. Mówi o presji i oczekiwaniach, którym wszyscy staramy się sprostać. Utwór Sacre Noir ma mroczny i tajemniczy klimat. Jego powolny rytm, spokój i nastrojowość sprawiają, że stał się subtelnym intro. Najszybszy track na EPce, stworzony z myślą o przestrzeni klubowej to Freudian Slip, który zarówno spaja, jak i rozpędza cały album, podkreślając jego agresywny, industrialny charakter.

Wokal jako narzędzie ekspresji jest dla mnie najbardziej szczerym zapisem stanów emocjonalnych i słusznym pragnieniem utrzymania porozumienia z samym sobą. Ekspresja na tym poziomie jest świadomym zabiegiem dążącym do zrozumienia siebie i mechanizmów wpływających na mnie i na to, co dzieję się wokół. Staram się bawić językiem, nadawać mu różne formy kreatywności, aby zaprojektować spójną platformę przekazu łącząc odpowiednią melodię ze słowami. W moim przypadku jest to coś w stylu brutal romantic w wersji dark industrial.

Klubowy parkiet to dobre miejsce, aby wyrzucać z siebie lęki i frustracje towarzyszące XXI-wiecznej beznadziei?

Na mnie przestrzeń klubowa tak działa – przenosi mnie ze świata problemów. Nie potrzebuje glitchować sobie świadomki. Wystarczy rezonans, drżący soundsystem i anonimowy tłum ludzi. To są bodźce, które koją moje niepokoje, tak doraźnie. 

Trochę sobie pogrywasz z seksualnością, eksplorujesz tematykę sado maso i bdsm. Na ile jesteś to Ty a na ile poza, którą przyjmujesz jako artystka?

Uważam, że artysta, by mógł się w pełni realizować i tworzyć w zgodzie z sobą musi najpierw nauczyć się być prawdziwy w swojej ekspresji. Powinien być tak samo autentyczny w akcie twórczym, jak  i na scenie, a także w dziełach, w których się wyraża a które odzwierciedlają jego stan oraz punkt widzenia. Dla mnie to ważna kwestia, szczególnie dzisiaj, w czasach fałszywej informacji czy sztucznego kreowania wizerunku. Konkret, w którym uosabia się prawda jest strukturą siły – nie da się jej przebić lub podważyć. Prawda jest wartością samą w sobie. Autentyczność artysty umożliwia słuszny, niezmącony odbiór sztuki, tego kim jest, jaki się stał i co chciał wyrazić. Wizerunek wykreowany na potrzeby rynku to ściema, artysta przybierając pozę staje się produktem. Jestem dokładnie tak seksualna, jak widać. Minęło wiele lat zanim mój temperament rozpoznał swoje upodobania, potrzeby, eliminując kompleksy, pruderie i wszelkie skrępowanie. Tematyka bdsm to ciekawy świat fantazji, świat intensywnych kontrastów, którego zgłębianie sprawia mi nie tyle przyjemność, ale określa moją estetykę i naturę, odzwierciedla fantazję i jest stymulującą sferą, gdzie fantazjowanie oraz frywolność nie są czymś wybujałym, złym czy ostentacyjnym.

Poza koncertowaniem i produkcją, jakie działania okołomuzyczne Cię interesują?

Obecnie pracuję nad soundtrackiem do gry komputerowej. W przyszłości bardzo chciałabym komponować muzykę do pokazów mody i do filmów. Chciałabym rozwijać swój wokal, lepiej pisać, zdobywać nowe doświadczenia. Ostatnio użyczyłam wokalu Perylowi oraz artyście, który występuje pod pseudonimem Magnum Opus, ale to zdaje się nie zaspokoiło mojej żądzy. Nadal marzy mi się skakanie i śpiewanie na scenie. Chcę eksperymentować z projektem, w którym oprócz surowego brzmienia to wokal będzie głównym medium. Wraz z Andreasem, znanym jako połowa duetu Alpha & Necromante, mamy w planach zrobić w tym roku nieco zamieszania na scenie.

Soundcloud – Marina Aleksandra

Facebook – Marina Aleksandra







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy