Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.



Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa

Niepewność własnego słuchu.

Jedną z niezliczonych zalet czytania nowomuzycznych podsumowań roku 2019 jest to, że zwracają uwagę na niezasłużenie pominięte przeze mnie albumy. Zebrane razem tworzą fantastyczny obraz różnorodności jaki przetoczył się w okolicach naszych uszu przez ostatnie dwanaście miesięcy. Korzystając z nadwyżki czasu postanowiłem zagłębić się bardziej w niektóre wydawnictwa. Jednym z nich był album „Solastalgia” Rafaela Antona Irisarri`ego wymieniony w podsumowaniu kolegi Macieja. Kiedy już oddawałem się bezkresnym dźwiękom okazało się, że Pan Irisarri wydał już kolejny album i to w towarzystwie Leandro Fresco.

Leandro Fresco pochodzi z Buenos Aires, a Rafael Anton Irisarri reprezentuje Stany Zjednoczone. Więc mamy tu do czynienia z międzykontynentalną współpracą i to po raz drugi, gdyż pierwszy raz wydarzył się w 2017 roku za sprawą albumu „La Equidistancia”. Ulotność formy, którą wybrali obaj twórcy, podkreśla tytuł albumu zawierający w sobie wiatr. Przede wszystkim liczy się atmosfera, której naturą jest ambient. Zaczyna oplatać już od początkowego „Elevado Como Barrilete”, który dobrze reprezentuje pewną drobnostkę, przez którą słuchanie tej płyty jest wielce zajmujące.

Chodzi o najdrobniejsze detale każdego utworu. W otwierającym jest to nadludzko zniekształcony i rozciągnięty głos człowieka (chyba?!). A właśnie, drugą sprawą jest niepewność własnego słuchu. Bo wcale nie mam pewności czy słyszę głos człowieka czy też coś w niego zmienione. Podobne wątpienie towarzyszyło mi przy „El Reflejo Que El Sol Ha Perdido”. Tam również słyszę głosy albo ich dalekie odbicie. Więcej pewności miałem przy „Mientras Más Me Alejo De Ti, Menos Me Importa Cuan Lejos Estoy”. Wszystko dzięki miarowemu rytmowi, płynnemu podłożu i wyraźnym więzom międzydźwiękowym.

Obaj muzycy muszą się bardzo dobrze rozumieć, gdyż tworzyli ten album na zasadzie odsyłania pliku z zawartością muzyczną. Bez narzuconej z góry koncepcji uzyskali płynną formę. Przetwarzali również efekty instrumentów jak gitara czy fortepian co słychać (chyba) w „El Vacío En Sus Ojos”. Artystom udało się utrzymać ciągły ruch w swojej materii. Właściwie muzyka nawet na chwilę nie osiada tu swobodnie, nie pozostaje w niezmiennej pozycji. Cały czas ją coś wprowadza w stan rozedrgania, jak w finałowym „El Viento Aún Nos Lleva Sumergidos”. W końcu jednak się poddałem i przestałem skupiać się na uchwyceniu detali. Dzięki czemu zyskałem możliwość oddania się całkowicie bezczasowi, w który „Una Presencia En La Brisa” przenosi.

A Strangely Isolated Place | 2020
Bandcamp
FB Irisarri
FB Fresco
FB ASIP

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze