Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.



Esmerine – Lost Voices

Po dwuletniej przerwie Kanadyjczycy opublikowali nowy materiał.

Początki formacji z Montréalu sięgają 2001 roku, kiedy to perkusista Bruce Cawdron (Godspeed You! Black Emperor) i wiolonczelistka Rebecca Foon (Thee Silver Mt. Zion, Saltland) założyli grupę Esmerine (wówczas spotkali się przy okazji nagrywania płyty „Signs Reign Rebuilder” Set Fire To Flames). Obecnie w składzie Esmerine mamy też takich muzyków jak Jamie Thompson (The Unicorns, Islands, Little Scream), Brian Sanderson i Jeremi Roy.

Pierwszy swój longplay „If Only A Sweet Surrender To The Nights To Come Be True” (Madrona Records) wypuścili w 2003 roku. Dwa lata później pojawił się krążek „Aurora”. Oba wydawnictwa zostały znakomicie ocenione przez słuchaczy i krytyków. W 2008 roku zespół na jakiś czas zawiesił działalność, by powrócić po kilku latach z nowymi płytami.

Na tegorocznym albumie „Lost Voices” muzycy przypominają, że kiedyś używali gitar elektrycznych, więc jest ich o wiele więcej niż na ostatnich płytach. Oprócz tego słyszymy m.in. marimbę, wibrafon, wiolonczelę, perkusję, waltornię, kontrabas czy skrzypce. Rockowy minimalizm w idealny sposób zazębia się z klimatem muzyki filmowej w kapitalnym nagraniu „A River Runs Through This City”. Ten fragment może kojarzyć się twórczością Tied & Tickled Trio i June Of 44, choć najbliżej im do duńskiego Under Byen. Są też piękne momenty, kiedy dochodzą do głosu marimba i instrumenty smyczkowe/dęte („Pas Trop Pas Tropes”, „My Mamma Pinned A Rose On Me”, „Our Love We Sing”). Z kolei w utworze „19/14” pojawiły się math/post-rockowe ciągoty z okolic Tortoise. W dynamicznym „Funambule (deus pas de Serein)” zapachniało muzyką z różnych stron świata (tutaj wyraźnie zaznaczył swoją obecność sarod – instrument pochodzący z Indii).

„Lost Voices” nie jest jakąś oszałamiającą i odkrywczą płytą, zaś dziełem kilku świetnych fragmentów, dla których warto mieć ten album w swojej kolekcji.

16.10.2015 | Constellation Records

 

Strona Esmerine »Profil na Facebooku »Strona Constellation »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.