Gil Scott-Heron – We’re New Again – a Reimagining by Makaya McCraven
Łukasz Komła:

Rewolucji nie będzie.  

Nicolas Jaar – Cenizas
Jarek Szczęsny:

Bez planów na przyszłość.

BOA – Outer Gateways
Paweł Gzyl:

Dubstep ciągle żywy.

Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.



Lazar Hoche – Access

Uważajcie na Fracuzów!

Właściwie mogłoby się wydawać, że francuska scena house po upadku mody na „french touch” praktycznie przestała istnieć. Ba – ostatnio nawet więcej słychać o mocnym i mrocznym techno tworzonym nad Sekwaną. Tymczasem okazuje się, że wcale nie jest tak źle. Przykładem tego może być działalność Charliego Naffaha, młodego producenta z Paryża, który przybrawszy pseudonim Lazar Hoche, prowadzi od czterech lat własną wytwórnię. Wydana przez nią właśnie kompilacja „Access” świadczy, że we Francji nadal powstaje ekscytujący house – i to w swej najbardziej korzennej wersji.

Zaczyna się od wysmakowanego deep house’u o minimalistycznym brzmieniu. To trzy nagrania – łączące dubowy bas z matowymi klawiszami „Time’s Irrelevant” NWS, skoncentrowany na onirycznej elektronice „Access” Lazara Hoche oraz zestawiający wokalne loopy z funkowym pochodem basu „Jim’s Afterthought” Jean Caffeine (czyli Luke’a Solomona). Fragment ten puentuje „La Lampe du Vizir Adjané”, w którym Point G skręca w stronę masywnego dub-house’u wypełnionego psychodeliczną plątaniną ludzkich głosów i pohukujących klawiszy.

Za remiks utworu „Lovers” Modala odpowiadają dwaj weterani z Chicago – Roy Davis i DJ Skull. Nic więc dziwnego, że pod ich palcami nabiera on szorstkiego brzmienia, w którym jest miejsce na twarde uderzenia automatu perkusyjnego, ale również acidową wariację syntezatorową. Podobnie wypada „Formes” duetu Lazare Hoche & Malin Génie – uderzając surową energią, niesioną przez klaskany puls i skorodowane klawisze. Jeszcze mocniej brzmi „Final Link” projektu Skymaster – ponieważ to siarczyste hard techno wpisujące rdzawe akordy w kosmiczne tło.

Trzeci segment albumu otwiera „Your House Is Yours” Nimbus Quartet, dowcipnie nawiązując do klasyki gatunku nie tylko tytułem, ale również strukturą kompozycji, mieszczącą wokalne efekty, dubowe basy i garage’ową rytmikę. „Session 2” duetu Lazar Roche & Malin Génie przypomina zapomniany już kompletnie hip-house – wprowadzając do zestawu połamane rytmy, ćwierkające skrecze i hoże okrzyki zachęcające do tańca. „Mystery Tones” Unit T to prawdziwa odyseja w stylu garage – czyli trwający niemal piętnaście minut minimalistyczny killer, bazujący tylko na szurającym bicie, zapętlonym motywie piano i soulowych samplach. Całość kończy w podobnym stylu „Fouad” tria Mandar, pulsując głęboko funkowym groovem.

Mimo, iż nazwiska twórców poszczególnych nagrań z kompilacji niewiele nam jeszcze mówią, trzeba przyznać że firmują one muzykę najwyższej jakości. Francuscy producenci omijają szerokim łukiem jakiekolwiek wpływy „french touch” i z powodzeniem czerpią inspirację z amerykańskich źródeł bijących w Detroit, Chicago i Nowym Jorku. Efekty są wspaniałe – dzięki czemu wytwórnia Lazara Hoche wkracza do pierwszej ligi graczy na house’owej scenie.

Lazar Hoche 2015

www.facebook.com/pages/Lazare-Hoche-Records

www.facebook.com/ItsLazareHoche

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. jędrek

    scena po upadku frencz tacz w zasadzie się rozbudowała i to znacząco – sporo fajnych labeli i ciekawych artystów – [ np brawther ] – to opowieść na cały artykuł w zasadzie – choć klimatem bliżej im do nowego jorku czy new dzersej . pozdrawiam .