Wpisz i kliknij enter

Benjamin Finger – Pleasurably Lost

Witold Gombrowicz zawitał do świata elektroniki.

Dwa lata temu po krótkiej rozmowie z Benjaminem Fingerem – norweskim kompozytorem o polskich korzeniach, multiinstrumentalistą, fotografem, reżyserem i DJ-em, dowiedziałem się, że bardzo ceni sobie twórczość Witolda Gombrowicza. Teraz temat polskiego pisarza powraca ze zdwojoną siłą, bowiem album „Pleasurably Lost” został poświęcony i zainspirowany powieścią „Ferdydurke”. Warto też wspomnieć, że artysta wydał w zeszłym roku znakomitą kasetę „Mood Chaser” (Digitalis). Na tyle dobrą, że wskoczyła do mojego zestawienia najlepszych płyt 2014 roku. Z kolei w tym roku opublikował także dwa inne wydawnictwa: „Motion Reverse” (recenzja, Shimmering Moods Records) i „Amorosa Sensitiva” (recenzja, Blue Tapes and X-Ray Records).

Longplay „Pleasurably Lost” wydaje się być pewnym podsumowaniem jego dotychczasowych eksperymentów wokół ambientowych form ze szczególnym naciskiem na brzmienie fortepianu i nagrania terenowe. Ale ten twórca nie byłby sobą, gdyby nie to, że praktycznie za każdym razem dostajemy od niego coś nowego i świeżego. Już sam fakt nawiązania do Gombrowicza jest odważnym i niecodziennym posunięciem w tak zhajpowanym świecie, często nastawionym na sezonowe błyskotki stylistyczne.

Na „Pleasurably Lost” nie znajdziecie modnych brzmień czy rytmów, lecz mnóstwo ambitnych dźwięków. Finger eksploruje ambientowe przestrzenie, które w dużej mierze osadził na solidnych partiach fortepianu (mam pewne skojarzenia z jego krążkiem „Listen To My Nerves Hum” z 2013 roku, gdzież wywrócił do góry nogami brzmienie tego instrumentu), field recordingu (strzępki rozmów, odgłosy natury), gitary, wiolonczeli czy nawet trąbki („Weepingdictionaryhands”). Muzyka Fingera jest także przesiąknięta filmowym klimatem („Diamond Earth”, „Lull In The Momentary”, „Phony Disaster Of Laziness”).

Nie wiem, czy „Pleasurably Lost” sprawdziłaby się jako soundtrack do mojej ulubionej adaptacji filmowej „Ferdydurke” wyreżyserowanej w 1991 roku przez Jerzego Skolimowskiego, ale najważniejsze, że materiał żyje własnym życiem i nie potrzebuje wspomagacza w postaci obrazu, gdyż jest na tyle sugestywny i barwny, aby być oddzielnym bytem w głowach słuchaczy.

04.04.2015 | Eilean Rec.

 

Strona Facebook artysty »
Profil na BandCamp »
Strona Eilean Rec. »
Profil na Facebooku »







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
KIEFKO
KIEFKO
4 lat temu

ZGADZAM SIE 100% Z OPINIOM NAPISANA. BENJAMINA FINGERA MUZYKA JAK I KOMPOZYCJE SA CALKOWICIE FENOMENALNE, A TAKZE GENIALNE W TYM SENSIE ZE ON JEST ORGINALNY. JEST TAKZE JEDYNY NA SWICIE KOMPOZYTOR CO TWORZY TEN CALKOWICIE SWOJ WLASNY STYL MUZYKI CO PRZYSZLE POKOLANIA BEDA I GRAC JAKZE I STYLESTYCZNIE BEDA ZALEZNI ZEBY KOMPONOWAC PODOBNE WLASNE MUZYCZNE STWORZENIA… DZIEKUJE!

Polecamy