Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.



Niewolnicy Saturna – Jak to skumasz, to wszystko skumasz

Powracają Niewolnicy, zniewoleni przez Saturna!

Z całą pewnością końcówka ubiegłego roku nie należała do Księżyca (choć wydali po wielu latach nowy album, ale okazał się mało atrakcyjny w stosunku do tego, co aktualnie powstaje na polskiej scenie eksperymentalnej), lecz do Niewolników Saturna, czyli efemerycznej formacji z pogranicza free folku, psychodelii, rocka, swobodnej improwizacji.

Wiosną 2015 roku Niewolnicy Saturna (Robert Derlatka, Maciej Cieślak, Karolina Rec, Pan Waldek) wypuścili na pendrive EP-kę „Zaskrzypiała furtka, zaszczekał pies” (tutaj pisałem). A pod koniec zeszłego roku niespodziewanie ukazała się ich kolejna płyta „Jak to skumasz, to wszystko skumasz”. Tytuł wydawnictwa jest cytatem zapożyczonym od William Blake’a, zaś sam materiał z tego krążka to zapis sesji z 2013 roku, w składzie: Robert Derlatka (bas, gitara, śpiewanko, flecik, tamburyny, inne grzechotki), Maciej Cieślak (perkusja) i Marcin Zabrocki (wszystkie synthy, sax i inne dziwne rzeczy).

Drapieżny początek w postaci utworu „Wieje Saturnem” dobrze wprowadza nas w odrealniony klimat dłuższego fragmentu „Stunts of Life”, gdzie kosmiczny post-punk, ponaddźwiękowa improwizacja, pogujący rock lat 70. oraz tony psychodelicznego (brudu) grania potrafią doprowadzić słuchacza do rytualnych podrygów. Nie inaczej sytuacja przedstawia się w nagraniu „Brzask”, który wydaje się być jeszcze bardziej dziki i pozbawiony estetycznych barier – okrzyki/przesterowany bas Derlatki + improwizacje na saksofonie Zabrockiego + rytmiczny kocioł Cieślaka razem robią spore wrażenie! To trochę tak jakby połączyć The Grateful Dead, Jefferson Airplane, Iron Butterfly ze Ścianką, Oranżadą i Osjanem, a do tego OBUH-owa energia. Psychodeliczny wiaterek powiał w kompozycji „Wschód” pełnej dysonansów, sprzężeń i takich tam. Zamykający płytę „Smoke From the Chimney” jest bliższy Oranżadowo-Ściankowej stylistyce.

Longplay „Jak to skumasz, to wszystko skumasz” wypełniła „naćpana”, niegrzeczna oraz przesiąknięta piwnicznym chłodem muzyka. Na koniec pozwolę sobie sparafrazować słowa Blake’a: Nie musicie tego kumać, by unieść się w stronę Saturna. Dopisuję album do mojej listy ulubionych polskich płyt roku 2015!

grudzień 2015 | My Shit In Your Coffee

 

Strona Facebook zespołu »Strona My Shit In Your Coffee »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.