Stenny – Upsurge
Paweł Gzyl:

Połamane rytmy zanurzone w ambiencie.

Justyna Steczkowska – Maria Magdalena. All Is One
Przemysław Solski:

Wędrówka duszy.

Function – Existenz
Paweł Gzyl:

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Bella Boo – Once Upon a Passion
Jarek Szczęsny:

Z półprzymkniętymi oczami.

Shed – Oderbruch
Paweł Gzyl:

Szperając w zbiorowej pamięci.

KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.



Christian Fennesz & Jim O’Rourke – It’s Hard For Me To Say I’m Sorry

Oni nie muszą za nic przepraszać, a już na pewno nie za takie płyty jak ta.

W końcu dwóch gigantów oficjalnie spotkało się na jednym krążku. Nie dość, że obaj są jednymi z najważniejszych artystów naszej planety, to zaliczają się również do grona bardzo aktywnych twórców. Christian Fennesz i Jim O’Rourke, bo o nich tu mowa, wydają co kilka lat solowe albumy, choć częściej biorą udział w wielu przedsięwzięciach zaaranżowanych przez ich przyjaciół. Na początku tego roku otrzymaliśmy od Fennesza winylową wersję „Mahler Remix” (recenzja), a także możemy spotkać Austriaka na nowej płycie duetu OZmotic – „Liquid Times” (recenzja). W 2015 roku O’Rourke powrócił po wielu latach z bardzo dobrym solowym longplayem „Simple Songs” (recenzja). Amerykanin prowadzi też na swoim profilu Bandcamp projekt pod nazwą Steamroom.

Panowie materiał na „It’s Hard For Me To Say I’m Sorry” zarejestrowali we wrześniu ubiegłego roku w Kobe, Kioto i Tokio. O’Rourke, jak wiadomo, od lat mieszka w Japonii i nie lubi opuszczać tego kraju, więc Fennesz musiał wybrać do niego na kilka sesji. Patrząc na okładkę „It’s Hard For Me To Say I’m Sorry” (zdjęcie wykonał O’Rourke) przychodzą do głowy różne myśli, ale w moim przypadku koncentrowały się na takich pojęciach jak noise, awangarda czy gitarowo-elektroniczne drony. Moje przypuszczenia w jakimś stopniu sprawdziły się, gdyż wspomniane gatunki znalazły swoje miejsce w dwóch długich kompozycjach duetu, z tym że do tego wszystkiego doszedł najważniejszy składnik – czyli eteryczny, melancholijny ambient. Pierwsze nagranie „I Just Want You To Stay” może zaskoczyć wielu słuchaczy (oczywiście pozytywnie), bo to niezwykle ciepła muzyka wypełniona feerią elektroniczny barw, niespeszeni podążających za przetworzonym brzmieniem gitary.

Bardziej radykalne oblicze Fennesza i O’Rourke’a odnajdziemy w „Wouldn’t Wanna Be Swept Away”. Utwór zaczyna się bardzo spokojnie, lecz to tylko cisza przed elektroniczną burzą i nawałnicą gitarowych szumów, sprzężeń, harmonii doskonale kojarzących się ze stylem Fennesza. Z kolei w tle da się wyłapać nawet dźwięki trąbki oraz delikatne partie gitary O’Rourke’a grane techniką slide. Niesamowitą ścianę gitarowych akordów zestawiono z migoczącą elektroniką uzyskaną przy udziale syntezatorów i innych efektów.

Po zestawieniu „It’s Hard For Me To Say I’m Sorry” z najnowszym albumem Briana Eno – „The Ship”, doszedłem do dwóch następujących wniosków: Eno powinien przestań nagrywać muzykę ambientową lub udać się do Christiana Fennesza i Jima O’Rourke’a na warsztaty w poszukiwaniu świeżości i odwagi.

24.06.2016 | Editions Mego

 

Strona Christiana Fennesza »Strona Editions Mego »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. 303

    Ewentualnie za okładkę.