Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.

Silent Witness – Silent Witness
Łukasz Komła:

Cisi obserwatorzy o wielkiej wyobraźni.

Phase Fatale – Scanning Backwards
Paweł Gzyl:

Dźwięk jako broń.



D. Carbone – Ravers

120 procent testosteronu.

Ten włoski producent urodził się i wychował w rejonie Wezuwiusza. Być może dlatego jego muzyka to prawdziwa erupcja potężnej energii. Po przeprowadzce do Berlina zaczął współpracę z podobnymi mu twórcami z Włoch – znanymi jako Shapednoise, Ascion i Lucindo. Ich muzykę publikują wspólnie prowadzone wytwórnie – Repitch, Cosmo Rhythmatic i 3TH. Ta ostatnia wydała właśnie nowy mini-album Davide Carbone – „Ravers”.

Tytuł jest jak najbardziej adekwatny. Sześć nagrań z zestawu przywołuje ducha euforycznych imprez z początku lat 90. – ale nie tych brytyjskich, lecz raczej tych niemieckich, na których grała muzyka z takich wytwórni, jak Planet Core Productions, Djax Up Beats czy Industrial Strenght. Jednym słowem nie ma tu litości: twarde i szybkie bity rodem z hard techno niosą acidowe loopy i zawodzące partie klawiszy, a wszystko to podszywa zimna i chmurna elektronika.

„Jerk” rozpędza brzęczący loop przypominający natrętne odgłosy dzwonu. W „Orius” tempo staje się tak szybkie, iż wydaje się, że to nie techno a już przerysowany gabber. „Space Journey 1171” przypomina frankfurcki acid trance, w którym specjalizował się niegdyś Thomas P. Heckmann. Eksperymentalny „MustAcid” eksploduje przetworzonymi dźwiękami gitar i ludzkiego głosu. „Hard Vison” ponownie tryska fabrycznym kwasem, by ustąpić w finale miejsca lokującemu się bliżej warpowskiego IDM-u „ESX”.

Muzyka z „Ravers” ma ekstremalnie fizyczny charakter. Te wszystkie brudne i szorstkie dźwięki aż cuchną męskim potem. Takie było techno dwie dekady temu – skrajnie wręcz napakowane testosteronem. Oczywiście z czasem przybrało to przerysowaną formę, przyciągając do klubów gejowską publikę spod znaku sado-maso. Włoski producent przywołuje jednak tę wizję gatunku sprzed czasów homoerotycznej dominacji Ostgut i Berghain. Rebeliancką nawalankę, której każdemu facetowi czasem trzeba do zachowania psychicznego i fizycznego zdrowia.

3TH 2016

www.3th-records.com

www.facebook.com/3TH-records-302780536516233

www.facebook.com/pages/DCarbone/90260275882

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.