Wpisz i kliknij enter

flatsound

Amerykański songwriter, artysta dźwiękowy i poeta niezmiennie hipnotyzuje swoją muzyką.

Flatsound to solowy projekt Kalifornijczyka Mitcha Wellinga. W 2013 roku pisałem o jego wyjątkowej kasecie pt. „Sleep” (recenzja), na której słychać wpływy Marka Kozelka i Vica Chesnutta, a z drugiej strony pojawił się ciekawy ambient spod znaku René Margraffa (aka Pillowdiver). Od tamtej pory Welling opublikował kilka nowych EP-ek. Warto zwrócić uwagę na „If we could just prebend” (2015), „Four songs for losing you” (2015), jak i na taśmę sprzed kilku lat „I’m okay” (2012). Na tym ostatnim wydawnictwie znalazły się nagrania wyłącznie z eksperymentalną elektroniką/ambientem.

W marcu tego roku flatsound wypuścił nowe kompozycje, tym razem opatrzone długim tytułem „Did everything feel beautiful when you let go of the idea of being anything at all”. Welling opisuje tą EP-kę jako krótki album o lęku napadowym i agorafobii. Wszystkie płyty wydaje nakładem swojej oficyny House To Myself Records. Na tegorocznym minialbumie artysta pozostaje wierny brzmieniu gitary akustycznej, łącząc jej dźwięki z niezwykle delikatną oraz ciepłą barwą głosu i minimalistycznymi frazami syntezatora. Jeśli lubicie twórczość Williama Fitzsimmonsa, Low Roar, Dakota Suite, Port St. Willow czy nowozelandzkiego duetu A Dead Forest Index, to z pewnością muzyka flatsound zagości w waszych odtwarzaczach na długi czas.

 

Oficjalna strona artysty »
Profil na Facebooku »
Profil na BandCamp »







Jest nas ponad 16 000 na Facebooku:


Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy

Job Karma – Ebola

Trzecia płyta wrocławskiego zespołu powraca po szesnastu latach od wydania w wersji winylowej i kompaktowej.