Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.



Masoyashi Fujita & Jan Jelinek – Schaum

W tropikalnej dżungli dźwiękowych preparacji.

Kiedy na początku minionej dekady Jan Jelinek nagrywał swe najlepsze płyty dla wytwórni Scape czy Klang Electronics, jego nazwisko było na ustach wszystkich, którzy słuchali nowej elektroniki. Z czasem to się zmieniło – co nie znaczy jednak, że berliński artysta przestał tworzyć ciekawą muzykę. Przeciwnie: założył własną wytwórnię Faitiche i jej nakładem publikuje głównie swoje nagrania, będące efektem jego abstrakcyjnych eksperymentów z przetwarzaniem dźwięku.

Już wiele lat temu Jelinek często współpracował z jazzmanami – choćby z japońskim zespołem Computer Soup czy z australijską formacją Triosk. Kolejną tego rodzaju kooperacją był wspólny album z cenionym wibrafonistą – Masoyashi Fujitą – wydany pięć lat temu nakładem wspomnianej Faitiche. Pastelowy soundtrack spleciony z sampli i loopów wyciętych z nagrań Japończyka przez jego niemieckiego kolegę, był jednym z ciekawszych dokonań w dorobku tego ostatniego. Nic więc dziwnego, że obaj artyści ponownie połączyli siły.

„Schaum” idzie o krok dalej niż „Bird, Lake, Objects”. Pierwsze nagrania z zestawu przypominają nieco tamtą płytę – mamy bowiem do czynienia z onirycznym ambientem, którego puls wyznacza dubowa pulsacja basu, a klimat tworzy plumkający wibrafon, podszyty psychodeliczną elektroniką („Cin” czy „Urub”). Potem Jelinek skręca w bardziej eksperymentalną stronę, tworząc ilustrację dźwiękowej podróży przez dżunglę. To gorące tchnienie wnoszą trzepoczące efekty, ćwierkające sample i glitchowe defekty („Vague Yet” czy „Botuto”).

Nie brak również w tych nagraniach jazzowego feelingu – tym razem to zasługa Fujity, który nie ogranicza się do gry na wibrafonie, ale też serwuje perkusyjne wariacje, które tworzą rozedrganą rytmikę niektórych kompozycji („Helio”) Jelinek dodaje od siebie loopy skręcone z jazzowych winyli o latynoskim posmaku („Les Lang”). Całość wieńczy najlepsza kompozycja – wolno płynący dub zanurzony w łagodnych tonach wibrafonu i pastelowej elektronice, tworzący atmosferę mistycznej medytacji („Parades”).

Być może dzisiaj nowa muzyka Jana Jelinka nie przenika tak szybko i mocno do elektronicznego mainstreamu jak kiedyś. Ale to nie szkodzi, że o „Schaum” pewnie nie napisze ani Resident Asvisor, ani Juno Plus. To świetna płyta – i naprawdę powinni jej posłuchać nie tylko dawni fani albumu „Loop-Finding-Jazz-Records” czy nagrań projektu Farben. Jej dyskretny i nieśmiały urok jest typowy dla większości dokonań tego artysty. Dlatego choć sam nie pcha się do pierwszego szeregu, to my powinniśmy go zauważyć.

Faitiche 2016

www.faitiche.de

www.janjelinek.com

www.masayoshifujita.com

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.