SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Eli Keszler

W tym roku mija 10 lat, od momentu wydania przez amerykańskiego kompozytora i perkusistę debiutanckiej płyty. Artysta właśnie opublikował kolejny album.

Mieszkający w Nowym Jorku eksperymentator współpracował z wieloma wpływowymi muzykami, chociażby z Tony’m Conradem, Joe McPhee, Keithem Fullertonem Whitmanem, Orenem Ambarchim, Rashadem Beckerem czy Laurel Halo.

17 listopada ukazał się nowy longplay Eliego Keszlera – „Last Signs of Speed” (Empty Editions). Niepokojąco brzmi tytuł tego wydawnictwa. Miejmy nadzieję, że Amerykanin nie ma zamiaru zrezygnować z grania szybkich partii na perkusji, które są wręcz sygnaturą w przypadku „Last Signs of Speed”. Jak sam opowiada, szuka swoistej równowagi pomiędzy akustycznymi walorami perkusji a elektroniką, choć ważnym czynnikiem jest również przestrzeń w jakiej wykonuje swoją muzykę.

Po wysłuchaniu „Last Signs of Speed” przypomniał mi się okropnie przerysowany film „Whiplash” (2014). Więc w pierwszej kolejności polecę krążek Keszlera reżyserowi Damienowi Chazelle’owi. Być może wtedy zrozumiałby czym jest prawdziwy warsztat instrumentalisty pozbawiony karykaturalnych odniesień do jazzu. Co ważne, „Last Signs of Speed” powinien spodobać się fanom duetu Mikrokolektyw. Brzmienie, artykulacja, osadzenie w strukturach rytmicznych Keszlera dobrze współgrają z tym, co prezentował Kuba Suchar. Za tym faktem przemawia też dobór instrumentów, jakie słyszymy w nagraniach nowojorczyka, czyli piano Rhodesa, mellotron, dzwonki, preparowany fortepian, czelesta. W kilku fragmentach gościnnie pojawili się także String Orchestra of Brooklyn oraz wiolonczelistka Leila Bordreuil i Geoff Mullen. Jak widać Amerykanin lubi grać z innymi artystami. Ja bym połączył skomplikowaną i precyzyjną perkusję Keszlera z robotycznym basem Squarepushera.

Podsumowując, Eli Keszler jest wybitnym perkusistą z którym należy się liczyć, jeśli myślimy o światowej scenie muzyki eksperymentalnej.

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »Strona Empty Editions »Profil na Facebooku »

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.