LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.

Matthias Schaffhauser – Hedonism, What Else
Paweł Gzyl:

Muzyka jako przyjemność.

Manu Delago – Circadian
Jarek Szczęsny:

Cykle snu.



Moo Latte – Tubism

16 muzycznych etiud w kopenhaskim metro.

Moo Latte to muzyczny projekt polskiego producenta, który od jakiegoś czasu pomieszkuje w stolicy Danii. Przeprowadzki często bywają inspirujące – tak też stało się tym razem. 16 stacji metra, jakie łączą dom artysty z lotniskiem Kastrup w Kopenhadze, idealnie wplątały się w jego abstrakcyjne myślenie o muzyce i w efekcie końcowym wyszedł z tego ciekawy koncept.

Już pierwszy „Water Lose” zdradza, że będziemy mieli do czynienia z czymś zjawiskowym i intrygującym. Słychać inspiracje takimi producentami jak Eskmo, J Dilla czy też Flying Lotus. Drewniany werbel wyznacza tempo kroku, a towarzyszące podźwięki strun i kojące plumkanie złożyły się na wspaniałą dekorację porannej stolicy Dani. W „Flint” artysta dorzucił parę miękkich klawiszy fortepianu oraz dokonał lekkiego zakłócenia tła. Jazzowa kompozycja na słuchawkach w kopenhaskim deszczu!

W „Lean de Vang” coraz wyraźniej słychać terenowe nagrania producenta. Pocięte wokale dzieci łączą się z łańcuchami kruchych perkusjonaliów – jesteśmy w środku podziemnej kolejki. „Karsten Fasanvej” to twardy snare wsparty licznymi szumami i zakłóceniami. Setki ludzi podróżujących tym środkiem lokomocji podłączonych jest do swoich urządzeń elektronicznych, gdzie każde z nich emituje różne skale dźwięków. W „Freddies”, „Forum” i „Brama” artysta lawiruje pomiędzy fusion jazz, abstract hip-hop i wysmakowanym chillwave a dźwięki wydobyte z kontrabasu, analogowych syntezatorów czy też kalimby dopełniają dzieła.

Ciekawie brzmi utwór „Havn”, którego ambientowe preludium wprowadza nas w kolejne kilometry trasy. Kolejka sunie po zimnych szynach przy akompaniamencie glitchowych zakłóceń. Dominującym motywem utworu jest wystukiwana na klawiszach melodia oraz zawieszone na wysokiej skali syntezatory, które doprowadzają do efektu arpeggio i zapowiadają kolejne numery. W „Amber Clay Park” słychać nerwowe pociągnięcia na struny harfy, rozbryzgujący się werbel oraz poszatkowane wokalizy przypominają najlepsze dokonania Shlohmo.

Kiedy dojeżdżamy do lotniska, ktoś wyciąga gitarę akustyczną i zaczyna grać, niektórzy pasażerowie wyciągają kastaniety, perkusjonalia, zaczynają grać na swoich smartfonach by po chwili motorniczy otworzył drzwi składu.

Jesteśmy na lotnisku. W oddali słychać startujące samoloty oraz pędzących z walizkami ludzi. Zawieszony na wahadle dźwięk wprowadza wszystkich w tajemniczy trans i porusza poszczególnymi istnieniami. „Boy in Airoport” stanowi idealne zwieńczenie tej drogi oraz początek nowych inspiracji. Bo czymże innym jest właśnie podróżowanie?

19-12-2016 | 5:55

Moo Latte Facebook

5:55 Records

5:55 Records Facebook

Album „Tubism” na Bandcamp

Oaktopus

Kup płytę

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.