Chouk Bwa & The Ångströmers – Vodou Alé
Łukasz Komła:

Voodoo z przyszłości.

Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.



Moo Latte – Tubism

16 muzycznych etiud w kopenhaskim metro.

Moo Latte to muzyczny projekt polskiego producenta, który od jakiegoś czasu pomieszkuje w stolicy Danii. Przeprowadzki często bywają inspirujące – tak też stało się tym razem. 16 stacji metra, jakie łączą dom artysty z lotniskiem Kastrup w Kopenhadze, idealnie wplątały się w jego abstrakcyjne myślenie o muzyce i w efekcie końcowym wyszedł z tego ciekawy koncept.

Już pierwszy „Water Lose” zdradza, że będziemy mieli do czynienia z czymś zjawiskowym i intrygującym. Słychać inspiracje takimi producentami jak Eskmo, J Dilla czy też Flying Lotus. Drewniany werbel wyznacza tempo kroku, a towarzyszące podźwięki strun i kojące plumkanie złożyły się na wspaniałą dekorację porannej stolicy Dani. W „Flint” artysta dorzucił parę miękkich klawiszy fortepianu oraz dokonał lekkiego zakłócenia tła. Jazzowa kompozycja na słuchawkach w kopenhaskim deszczu!

W „Lean de Vang” coraz wyraźniej słychać terenowe nagrania producenta. Pocięte wokale dzieci łączą się z łańcuchami kruchych perkusjonaliów – jesteśmy w środku podziemnej kolejki. „Karsten Fasanvej” to twardy snare wsparty licznymi szumami i zakłóceniami. Setki ludzi podróżujących tym środkiem lokomocji podłączonych jest do swoich urządzeń elektronicznych, gdzie każde z nich emituje różne skale dźwięków. W „Freddies”, „Forum” i „Brama” artysta lawiruje pomiędzy fusion jazz, abstract hip-hop i wysmakowanym chillwave a dźwięki wydobyte z kontrabasu, analogowych syntezatorów czy też kalimby dopełniają dzieła.

Ciekawie brzmi utwór „Havn”, którego ambientowe preludium wprowadza nas w kolejne kilometry trasy. Kolejka sunie po zimnych szynach przy akompaniamencie glitchowych zakłóceń. Dominującym motywem utworu jest wystukiwana na klawiszach melodia oraz zawieszone na wysokiej skali syntezatory, które doprowadzają do efektu arpeggio i zapowiadają kolejne numery. W „Amber Clay Park” słychać nerwowe pociągnięcia na struny harfy, rozbryzgujący się werbel oraz poszatkowane wokalizy przypominają najlepsze dokonania Shlohmo.

Kiedy dojeżdżamy do lotniska, ktoś wyciąga gitarę akustyczną i zaczyna grać, niektórzy pasażerowie wyciągają kastaniety, perkusjonalia, zaczynają grać na swoich smartfonach by po chwili motorniczy otworzył drzwi składu.

Jesteśmy na lotnisku. W oddali słychać startujące samoloty oraz pędzących z walizkami ludzi. Zawieszony na wahadle dźwięk wprowadza wszystkich w tajemniczy trans i porusza poszczególnymi istnieniami. „Boy in Airoport” stanowi idealne zwieńczenie tej drogi oraz początek nowych inspiracji. Bo czymże innym jest właśnie podróżowanie?

19-12-2016 | 5:55

Moo Latte Facebook

5:55 Records

5:55 Records Facebook

Album „Tubism” na Bandcamp

Oaktopus

Kup płytę

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.