Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.



Rougge – Corders

Francuski wokalista i pianista wydał nową EP’kę, która powinna zainteresować miłośników kameralistyki i muzyki filmowej.

Dwa lata temu odnotowałem na Nowej Muzyce fakt pojawienia się długogrającej płyty Rougge – „Monochrome”. Nie bez powodów przywołuję tamten materiał, ponieważ tegoroczny minialbum „Corders” jest przedłużeniem pewnych pomysłów z „Monochrome”. A dokładnie chodzi tu o wspomnianą kameralistykę i muzykę filmową. Celowo nie używam terminu neoclassical, bo stosowanie tego nazewnictwa w obecnych czasach kompletnie mija się z celem.

Na „Corders” znalazło się pięć kompozycji, które Rougge (głos, fortepian) wykonał w towarzystwie kwintetu smyczkowego składającego się z dwóch skrzypaczek Anaïs Jansen i Mélanie Pernet, wiolonczelistki Léopoldine Lezean, kontrabasisty Louis-Michel Marion oraz Fanny Poignon grającej na altówce. Większość utworów wypełnił nietuzinkowy wokal Francuza, wyróżniłbym bardzo dobry „Fragment 53”, gdzie jego śpiew może przypominać Thoma Yorke’a, a we „Fragment 45” bliżej mu do Jónsiego z Sigur Rós. Mimo wyraźnych skojarzeń, głos Rougge’a posiada oryginalne vibrato, cechy falsetu, jak i subtelnego kontraltu. To wszystko wyjątkowo współgra z brzmieniem i sposobem artykułowania dźwięków na instrumentach smyczkowych – ostinato, pizzicato itd.

Dziwię się tylko, że Rougge mając taki głos rzadko nagrywa i wydaje swoją muzykę. No i nie rozumiem, dlaczego inni artyści nie zapraszają go współpracy. A może on jest po prostu outsiderem?

„Corders” na Bandcampie: www.rougge.bandcamp.com/music

 

Oficjalna strona artysty »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.