Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.



1982

Norweska wytwórnia Hubro zaczęła ten rok od wydania płyty tria 1982.

Muzycy tworzący ten zespół – Øyvind Skarbø (perkusja), Nils Økland (hardanger fiddle, skrzypce), Sigbjørn Apeland (organy piszczałkowe, harmonium) – pojawiają się regularnie na Nowej Muzyce. Skarbø gra w Bly de Blyant, kwartecie BMX, Crab is Crap, a także współpracuje z belgijskimi projektem Linus, o którym również pisałem na NM (tutaj). Zresztą Økland też nagrał jeden wspólny album z tymi Belgami – „Felt Like Old Folk” (2016, recenzja) oraz norweską grupą Moskus – „Ulv Ulv” (2016, recenzja). Warto także wspomnieć o ciekawym przedsięwzięciu, jakie w 2011 roku zaaranżowali członkowie 1982. Chodzi o „Bottlemail Project”, a więc umieścili swoją nową kompozycję na usb, po czym wsadzili urządzenie do szklanej butelki i wrzucili do morza.

Materiał na „Chromola” (24.03.2017 | Hubro) zarejestrowali w jednym z kościołów w Bergen. Niezmiennie tytuły swoich utworów oznaczyli cyframi „1”, „2”, itd. Już sam początek płyty robi spore wrażenie – świetne partie organów, nieoczywiste harmonie, w tym grane przez Øklanda na hardanger fiddle, i minimalistyczna perkusja Skarbø. Takie nagrania jak „1”, „2” czy „7” można śmiało postawić obok dokonań Australijczyków z The Necks. Norwegowie niepostrzeżenie przechodzą od muzyki kontemplacyjnej/filmowej do improwizowanej/repetytywnej („3”, „4”, „6”). Trio potrafi w wyjątkowy sposób budować napięcie/nastrój, stopniowo dokładając niuanse do dronowej elektroniki i elektroakustycznych eksperymentów. Nawet udaje im się przemycić bluesowy idiom („5”), grany na własną modłę.

 

Oficjalna strona zespołu »Strona Hubro »Profil na Facebooku »

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.