Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.



Wiry – 2017

Broniewski z elektroniką i punkiem spotyka się na jednej płycie.

Zanim powrót na ekrany Twin Peaks zdominuje internet w całości, chciałbym zaproponować coś równie pokrętnego, a jednocześnie przetwarzającego znane nam motywy muzyczne. Estetów uprzedzam, że album „2017” nagrany został w sposób brudny i celowo niewyraźny. Jednak w tym szaleństwie jest metoda. Słuchacz będzie musiał ustąpić miejsca tej dźwiękowej hordzie Hunów.

Z tą hordą nieco przesadziłem. Wszakże zespół Wiry to w rzeczywistości jedna osoba. Jest nią Grzegorz Wiernicki czyli połowa duety Wild Books. W swojej autorskiej propozycji Wiernicki postanowił przepuścić przez filtry muzykę, którą dobrze znamy. Na początek weźmy najdłuższy na płycie „Wiry”. Hawajska gitara utopiona w elektronice. Automat perkusyjny opresyjnie przejmuje kontrolę, a do pomocy bierze klawisze. Brzmi jakbyśmy słuchali zza ściany lub dźwięk dochodził z głębokiej studni. Głos na tej płycie przefiltrowany jest do tego stopnia, że nie sposób dosłuchać się o czym śpiewa wokalista. Tytuł jest tu jedyną wskazówką.

„Tańcz” to dawny rock`n`drollowy rytm, ale podkręcony do granic i przepuszczony przez efekty dźwiękowe. Zjawiskowa muzyka oparta na powtórzeniach z domieszką głosu, który spełnia rolę dźwięku niż nośnika treści. „Kłaniam się” to już bardziej zimne oblicze tego albumu. Od początku szybkie tempo oplecione ciasno elektroniką. Zaskakująco utwór przeobraża się z bitów w gitarowy noise. Niebanalnych połączeń mamy tu pod dostatkiem. Początek płyty zbija z tropu. „Nie ma mnie” brzmi jakby żywcem wyjęte z westernu. „Bez głosu” to ponure, post-rockowe monstrum z klawiszowymi improwizacjami. Dodatkowe zgrzyty i elektroniczny hałas psują walory piękna i utrudniają pracę rytmowi.

W trakcie słuchania gdzieś kiełkowała mi myśl, że to w jakiś sposób punkiem podszyte jest. Nie tylko idea „DYI” się kłania, ale o swobodę twórczą mi chodzi. Skłaniałbym się do porównań z Arielem Pinkiem, który też z popkultury korzysta obficie. Na ten trop naprowadził mnie „I tak”. Będący kojącą melodią, tak przesłodzoną, że aż groteskową. Domowa aura tego nagrania przypomina debiut CocoRosie. Całość kończy elektroniczna burza, która przerywa dobry nastrój. Jedyny, wyraźny głos, który da się usłyszeć na płycie pochodzi od samego Władysława Broniewskiego. Sam autor recytuje fragment wiersza „Poezja”. „Błache” (pisownia oryginalna) to już elementarna elektronika w stylu lo-fi. Drapieżna dodam.

Na koniec mały bonus. Do albumu dołączony został cover Brygady Kryzys „Przestań śnić”. Może nie pełny cover, ale jakaś jego część. Inteligentna zagrywka, a jednocześnie dobry trop interpretacyjny odnośnie całego albumu. Coś mi mówi, że o tej płycie będziemy jeszcze słyszeć w tym roku. Nagrania Wiernickiego przykuwają swoją gęstością i bezkompromisowością. Pomysł i zadziorne wykonanie dodają niebagatelnego uroku. „2017” z jednej strony rozgrzewa punkową energią, a z drugiej studzi brudnym chłodem lo-fi. Daje to efekt w postaci znakomitego debiutu.

Stawiam dolary przeciw orzechom, że już niedługo jak w popularną wyszukiwarkę wpiszemy „Wiry zespół” to na pierwszym miejscu nie będzie odnośnika do zespołów weselnych z województwa wielkopolskiego.

Wiry „2017”, Rewinding Tapes, Dreamland Syndicate 2017

FB

Bandcamp

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.