Algiers – There Is No Year
Bartek Woynicz:

Misophonia, czyli 700 wersów wołania do ściany.

Leandro Fresco & Rafael Anton Irisarri – Una Presencia En La Brisa
Jarek Szczęsny:

Niepewność własnego słuchu.

Flaner Klespoza – Przygody i tajemnice
Jarek Szczęsny:

Debiut podwójny.

Max Andrzejewski’s Hütte – Hütte & Guests Play the Music of Robert Wyatt
Łukasz Komła:

Robert Wyatt na ujazzowionym spacerze.

Fumiya Tanaka – Right Moment
Paweł Gzyl:

Spójna całość zbudowana z kontrastowych elementów.

Król – Nieumiarkowania
Jarek Szczęsny:

Nie chce nam mówić niczego wprost.

Burial – Tunes 2011-2019
Jarek Szczęsny:

Brama do innej rzeczywistości.

Zaumne – Contact
Jarek Szczęsny:

Niezwykła bliskość.

Various Artists – Consortium Vol. 1
Paweł Gzyl:

Z Albanii do Detroit.

ARRM – II
Jarek Szczęsny:

Dzieło spokoju.

Floating Points – Crush
Jarek Szczęsny:

Stare w służbie nowoczesności.

Stefan Goldmann – Veiki
Paweł Gzyl:

Najbardziej taneczny materiał niemieckiego producenta.

True – Made Of Glass
Łukasz Komła:

Pod rękę ze smutkiem i tańczmy!

Akwizgram – Nü romantik
Jarek Szczęsny:

Próg do przeskoczenia jest niewielki.



The Hacker – Le Theatres Des Operations

Jak to się robi we Francji?

Mimo nieubłaganego upływu czasu, od prawie dwóch dekad współczesna scena muzyczna, zarówno ta undergroundowa, jak i mainstreamowa, przeżywa nieustanną modę na powrót do lat 80. Najpierw eksplorowano tę bardziej komercyjną stronę muzyki z tamtych czasów, koncentrując się na synth-popie i Italo-disco. Potem do łask wróciły jednak najmroczniejsze odmiany post-punku – industrial, noise, power electronics czy no wave. Jednym z inicjatorów tych wszystkich przemian był francuski producent Michel Amato znany jako The Hacker.

Wychowany na nagraniach Kraftwerk, The Cure, Depeche Mode i Cabaret Voltaire, kiedy tylko zaczął sam produkować, postanowił przeszczepić te swoje fascynacje na teren współczesnej muzyki elektronicznej. Zaczął od chmurnego techno, by spotkawszy potem koleżankę po fachu o pseudonimie Miss Kittin, stworzyć wspólnie z nią efektowną wariację na temat synth-popu z lat 80., którą wszyscy poznaliśmy pod nazwą „electroclash”. Dwa albumy nagrane przez duet uzupełniają cztery kolejne, stanowiące solową dyskografię The Hackera. Teraz dochodzi piąty.

„Le Theatres Des Operations” przywołuje wszystkie wczesne fascynacje francuskiego producenta. Jest tu przede wszystkim zwalisty EBM w stylu Front 242, Nitzer Ebb czy Borghesii („Time X” z udziałem Miss Kittin, „Body Diktat” czy „Complicated Dances”) – i trzeba przyznać, że The Hacker potrafi ze swych analogowych maszyn wycisnąć odpowiednio ciężkie bity i mroczne melodie. Nie inaczej dzieje się, gdy sięga po detroitowe electro spod znaku Drexcyi („Underwater Sequence”) czy lekko podrasowane na industrialną modłę techno („Dark Neon”).

Nie jest to oczywiście w żadnym stopniu odkrywcze granie. Ale francuskiemu twórcy na pewno nie chodziło o rozwijanie współczesnej elektroniki, tylko o oddanie hołdu swym dawnym idolom. I tutaj nie można mu niczego zarzucić: to stylowa i ekspresyjna wizja muzyki z przełomu lat 80. i 90., jedynie dyskretnie podrasowana na współczesną modłę. Takie płyty cieszą – być może dzięki nim młodzi słuchacze zaczną grzebać w przeszłości i odkryją jak wspaniała była elektronika 30 czy nawet 40 lat temu. Nie przypadkiem album wydaje wytwórnia Dark Entries, która znana jest właśnie z reedycji archiwaliów z tamtego okresu.

Dark Entries 2017

www.darkentriesrecords.com

www.facebook.com/DarkEntriesRecords

www.facebook.com/DJTheHacker

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.