Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…

Lech Nienartowicz – Wrażenia i Mechanizmy
Jarek Szczęsny:

Pierwsze wrażenie.

The Future Eve feat. Robert Wyatt – KiTsuNe / Brian The Fox
Łukasz Komła:

Na łączach z Robertem Wyattem.

Rites of Fall – Towards the Blackest Skies
Jarek Szczęsny:

Im dalej w las, tym ciemniej.

Hula – Voice
Paweł Gzyl:

Łabędzi śpiew mistrzów industrialnego funku.

Christian Scott aTunde Adjuah – Ancestral Recall
Jarek Szczęsny:

Raróg zwyczajny.



Shlomi​ ​Aber – The​ ​Rooter​ ​EP

Kosmiczny groove.

Shlomi Aber wydaje u Andre Kronerta. Odd Even, więc niewąsko. W sumie szeroko, bo izraelski producent przemierza kosmiczną przestrzeń, za nic mając czyhające nań niebezpieczeństwa. Co w tym pomaga? Wsparcie technicznego rdzenia  acidowymi nutami, szczyptą funku oraz garścią minimalu.

„Exponent” od razu umieszcza mnie za sterami bojowego samolotu, gdzie laserowo wystrzeliwane hi-haty trafiają w jednostki przeciwnika. Kwaśny i pulsujący bas, znajduje oparcie w tektonicznych uderzeniach stopy, a oddalony podźwięk dostojnego padu zwiastuje zmianę wydarzeń. Perkusyjne clapsy eksplodują i giną w kosmicznym pyle, który trafia następnie w silniki wroga. Kolejne wybuchy świadczą o naszej wygranej, a z prawej strony nadciąga statek-matka.

„The Rooter” wita mnie wibrującym, wręcz gotującym się basem oraz twardym i krótkim uderzeniem stopy. Chłodne akordziki klawiszy skaczą po różnych częstotliwościach. Przepuszczono je przez delay i reverb, co ostatecznie przyniosło naprawdę schizofreniczny klimat. Siarczysty snare, podźwięki buchającej pary, kanonady hi hatów. To wszytko składa się na tajemniczy obraz tego olbrzymiego okrętu.

W „Forum” wkraczam na pokład. Funkowy, brudny bass line przypomina mi, że grawitacja jest pojęciem względnym. Jestem. Acidowa wstęga syntezatorów, szumy, zakłócone dźwięki komputerów pokładowych ukazują obraz opuszczonego molocha, który od dłuższego czasu przemierza czarny ocean. Czy na pewno jestem sam? W „Amox” słyszę powtarzalny sygnał nadawany z odległej komnaty. Kroki odbijają się od stalowych ścian, niebiański pad łączy się z szelestem uszkodzonego silnika. Uchylony właz zaprosił mnie do środka.

W „Check One Two” zdałem sobie sprawę, że komnata okazała się portalem do innych wymiarów. Chmurne pady wypchnęły mnie na kolorowe mgławice. Bezwładny oddawałem się rejestrowaniu zakrzywiających się obrazów. Dostrzegłem znane mi twarze członków załogi oraz mojej rodziny. Lecąc. Spadałem.

Odd Even | 12.12.2017

Shlomi Aber FB

Odd Even FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze