Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.



Shlomi​ ​Aber – The​ ​Rooter​ ​EP

Kosmiczny groove.

Shlomi Aber wydaje u Andre Kronerta. Odd Even, więc niewąsko. W sumie szeroko, bo izraelski producent przemierza kosmiczną przestrzeń, za nic mając czyhające nań niebezpieczeństwa. Co w tym pomaga? Wsparcie technicznego rdzenia  acidowymi nutami, szczyptą funku oraz garścią minimalu.

„Exponent” od razu umieszcza mnie za sterami bojowego samolotu, gdzie laserowo wystrzeliwane hi-haty trafiają w jednostki przeciwnika. Kwaśny i pulsujący bas, znajduje oparcie w tektonicznych uderzeniach stopy, a oddalony podźwięk dostojnego padu zwiastuje zmianę wydarzeń. Perkusyjne clapsy eksplodują i giną w kosmicznym pyle, który trafia następnie w silniki wroga. Kolejne wybuchy świadczą o naszej wygranej, a z prawej strony nadciąga statek-matka.

„The Rooter” wita mnie wibrującym, wręcz gotującym się basem oraz twardym i krótkim uderzeniem stopy. Chłodne akordziki klawiszy skaczą po różnych częstotliwościach. Przepuszczono je przez delay i reverb, co ostatecznie przyniosło naprawdę schizofreniczny klimat. Siarczysty snare, podźwięki buchającej pary, kanonady hi hatów. To wszytko składa się na tajemniczy obraz tego olbrzymiego okrętu.

W „Forum” wkraczam na pokład. Funkowy, brudny bass line przypomina mi, że grawitacja jest pojęciem względnym. Jestem. Acidowa wstęga syntezatorów, szumy, zakłócone dźwięki komputerów pokładowych ukazują obraz opuszczonego molocha, który od dłuższego czasu przemierza czarny ocean. Czy na pewno jestem sam? W „Amox” słyszę powtarzalny sygnał nadawany z odległej komnaty. Kroki odbijają się od stalowych ścian, niebiański pad łączy się z szelestem uszkodzonego silnika. Uchylony właz zaprosił mnie do środka.

W „Check One Two” zdałem sobie sprawę, że komnata okazała się portalem do innych wymiarów. Chmurne pady wypchnęły mnie na kolorowe mgławice. Bezwładny oddawałem się rejestrowaniu zakrzywiających się obrazów. Dostrzegłem znane mi twarze członków załogi oraz mojej rodziny. Lecąc. Spadałem.

Odd Even | 12.12.2017

Shlomi Aber FB

Odd Even FB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

Comments are closed.