Wpisz i kliknij enter

Detroit Swindle – High Life

Holenderski duet broni honoru europejskiego deep house’u.

Kiedy w 2011 roku Lars Dales i Maarten Smeets powołali do życia duet Detroit Swindle, nie było na Starym Kontynencie jeszcze zbyt wielu producentów próbujących mierzyć się ze swymi kolegami po fachu z Motor City na terenie korzennego deep house’u. Nic więc dziwnego, że pierwsza EP-ka holenderskiego projektu niemal od razu otworzyła mu drogę do modnych klubów i didżejskich setów uznanych selektorów. W ślad za „Guess What” poszły następne krążki, wydawane przez tak znane tłocznie, jak Freerange, Dirt Crew czy Tsuba. Ukoronowaniem pierwszego okresu działalności amsterdamskiego teamu okazał się wydany cztery lata temu jego debiutancki album – „Boxed Out”.

Niemal w tym samym czasie, na fali sukcesów Detroit Swindle, Dales i Smeets powołali do życia własną tłocznię. Heist szybko dorobił się pokaźnego katalogu, w którym jest miejsce nie tylko na krążki projektu obu szefów firmy, ale też wydawnictwa pokrewnych im stylistycznie wykonawców, jak Nebraska, Max Graef czy The Organ Grinder. Nic więc dziwnego, że swój drugi album duet postanowił opublikować nakładem swojej wytwórni. Materiał na „High Life” powstał w ciągu trzytygodniowej sesji w marcu 2017 roku, podczas której holenderskich producentów wsparło pokaźne grono gości – choćby ceniony wokalista Seven Davis Jr czy brass band Jungle By Night.

Efektem tych prac jest płyta o wiele bardziej bogata w brzmienia niż pamiętny debiut. Oczywiście punkt ciężkości zestawu zogniskowany jest wokół organicznego deep house’u, w którym Dales i Smeets znajdują miejsce nie tylko na głęboką rytmikę, ale również na jazzowe partie Rhodesa („High Life”), soczyste partie dęciaków („Call Of The Wild”), soulowe wokale („Flavourism”) czy acidowe efekty („Freeqy Poly”). Ten hipnotyczny zestaw uzupełniają wycieczki w stronę innych odmian gatunku – bo jest tu miejsce również na nowojorski garage („Yes, No, Maybe”) czy londyński breakbeat („Ex Machina”). Jakby tego było mało Holendrzy tworzą również house’ową wizję ambientu – o ciepłym tchnieniu i „żywym” brzmieniu („The Girl From Shiraz”).

Przy okazji premiery „Boxed Out” niektórzy krytycy zarzucali Detroit Swindle, że „imitują” detroitowych mistrzów i ich dokonania zawsze będą wtórne wobec muzyki Moodymana czy Theo Parrisha. Może i jest w tym coś z prawdy, ale Dales i Smeets nie udają, że to oni wymyślili tak bogato zaaranżowany deep house. Już samą nazwą swego projektu podkreślają, skąd czerpią inspirację. Czy można im zatem czynić zarzut z tego, że chcą grać jak ich mistrzowie z Motor City? Nie: bo potrafią stworzyć tak wielobarwną muzykę, że „Boxed Out” i „High Life” można z powodzeniem postawić na jednej półce z „Mahogany Brown” czy „Parallel Dimensions”. W końcu podobno „Detroit to nie miejsce na mapie, tylko stan umysłu”.

Heist 2018

www.heistrecordings.com

www.facebook.com/HeistRecordings

www.detroitswindle.com

www.facebook.com/detroitswindle







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy