Fabrizio Rat – Shades Of Blue
Paweł Gzyl:

Modularna polifonia.

Long Arm – Silent Opera
Jarek Szczęsny:

Trip-hop nigdzie nie odszedł.

Jeff Parker & The New Breed – Suite For Max Brown
Łukasz Komła:

Projekcja magicznych obrazów.

Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.



Lea Lu – Rabbit EP

Rok temu ukazała się EP-ka szwajcarskiej songwriterki z polskimi – i nie tylko – korzeniami Lea Lu, a teraz pojawił się klip do jej utworu „Nothing Sweeter”.

Wspomniałem o polskim pochodzeniu artystki z Zurychu, ale w jej żyłach płynie również hiszpańska i francuska krew. Lea Dudzik od dziecka rozwijała swoje muzyczne talenty śpiewając oraz pobierając lekcje gry na skrzypcach, pianinie i gitarze. W 2002 roku 18-letnia Lu wystąpiła na Montreux Jazz Festival ze swoim pierwszym zespołem Nexus.

Debiutancki album „Dots and Lines” Lea opublikowała Sony Music w 2006 roku. Promowała go grając mnóstwo koncertów w całej Europie i poza nią. Supportowała choćby takie gwiazdy jak Morcheeba czy Sinnead O’Connor. Drugi jej longplay „Colour” ujrzał światło dzienne w 2011 roku, zaś po trzech lata ukazał się nowy materiał Lu zatytułowany „2”. W maju 2017 roku nakładem własnej oficyny LL Records wydała Lea minialbum „Rabbit”, a na nim sześć bardzo przyjemnych piosenek, które prawdopodobnie trafią na dłuższy czas do odtwarzaczy fanów Nory Jones, Julii Holter, Marissy Nadler, Sharon Van Etten czy Cate le Bon.


W czerwcu tego roku trafił do sieci klip do nagrania „Nothing Sweeter”, jak dla mnie jednego z najlepszych fragmentów na „Rabbit”, opowiadającego o istotnych problemach, czyli poczuciu samotności i złych wyborach życiowych zakotwiczonych w powtarzających się schematach. Co ważne, Lea nie zapomniała o czymś takim jak nadzieja. W „Nothing Sweeter” śpiewa o tym, że warto ufać własnej intuicji i wewnętrznemu głosowi – jako artystka, kobieta i po prostu człowiek.

Trzymam kciuki, żeby Lea Lu poszła w stronę melancholijnych ballada, w stylu „Too Long”, bo wychodzi jej to wyśmienicie. Jedno jest pewne: dziewczyna o dużym talencie!

Strona Lea Lu »Profil na Facebooku »

Poniżej kilka kadrów z „Nothing Sweeter”:

 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze