SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Sarah Davachi – Gave In Rest

Utwory liturgiczne.

Sądziłem, że Kanadyjka będzie potrzebowała więcej czasu na odpoczynek po nagraniu tak znakomitej płyty jak „Let Night Come On Bells End the Day”. Spodziewałem się, że po tak intensywnym, angażującym albumie trudno będzie znaleźć motywację i natchnienie do nagrania kolejnego i to w tak krótkim czasie. Tymczasem Sarah Davachi postanowiła nie zwlekać i wypuścić „Gave In Rest”, który różni się od poprzedniczki i przenosi nas wprost do katedry, dając możliwość kontemplacji. Takie odczytanie intencji twórczyni ułatwiają tytuły siedmiu kompozycji. Jeden wprost odnosi się do wieczornego nabożeństwa, a drugi do jutrzni. To efekt miejsc do których Davachi zawitała w trakcie swoich występów na żywo. Otoczona historią grywała w kościołach czy lapidariach. Wszystko to przekute zostało na dźwięki.

„Third Hour” zniewala od pierwszych taktów. Pełen nieznanego rytualizmu, utrzymany w powolnym tempie, ale pełen niespiesznego dynamizmu. To za sprawą wspomagającej wiolonczelistki Jessici Moss. Jej partie brzmią majestatycznie dzięki przejmującemu tłu, w którym duchologia stanowi najważniejszy składnik. Atmosfera melancholii, znana z jej poprzednich dokonań, jest obecna również na „Gave in Rest”. Nowość pojawia się otwierającym „Auster”. Nieregularny, zbudowany z wydłużonych intonacji, które poprzecinane są pauzami, wprowadza dyskomfort w odbiorze.

Narodziny błogiego spokoju również nie należą do najłatwiejszych o czym świadczy początek „Matins”. Jak juk się pojawia to zostaje na dłużej i pozwala na wchłanianie go. Coś co naśladuje bicie kościelnych dzwonów w oddali można usłyszeć w „Gloaming”. Dźwięki te zostały przykryte ambientową powłoką. Z resztą ten utwór z czasem przeobraża się w rozlaną plamę dźwięku. Davachi, poza wspomnianą wyżej Moss, zaprosiła Thierry`ego Amara z Godspeed You! Black Emperor, Terri Horn oraz  Lisę McGee. To właśnie wokal tej ostatniej ozdabia znakomity „Evensong”.

Intymny charakter nadaje fortepian, który z czasem otoczony zostaje zmodulowanym głosem ludzkim. Z czasem przyłączają się organy i bas. Średniowiecze jest wyraźnie obecne, a całość zmienia się w żałobny śpiew. Na sam koniec dostajemy samą artystkę w towarzystwie organów Hammonda. W „Waking” bada ona szablony harmoniczne zagęszczając w nich napięcie. Minimalistyczne „Gave In Rest” przepełniony jest natchnionymi krajobrazami, kościelną aurą oraz wizytuje dawno minione epoki. Davachi znów zespoliła ze sobą niemal filozoficzny namysł oraz własny stan emocjonalny. Efektem jest świat dotknięty samotnością. Prostota form nie przeszkadza w głębszych doznaniach.

Ba Da Bing Records | 2018

Bandcamp
FB

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze