Wpisz i kliknij enter

Manoid – Truth

Jak brzmi prawda MANOIDA?

Na słuchawkach bardzo intymnie. „Truth” zaczyna się bardzo spokojnie niczym deszcz, przebudzenie. W końcu odnoszenie się do motywów natury jest jedną z osobliwych cech producenta. Obok momentów przepełnionych harmonią, równowagą, senną motorycznością są też takie, które generują na wskroś odmienną energię. Muzyka MANOIDA oddycha, ma swoje tętno, cielesną wieź z naturą.

Materiał stanowi pierwszy long play artysty. Wcześniej było kilka bardzo udanych EP’ek. Na „Truth” dostajemy przestrzenne minimal techno, doprawione organicznym klekotaniem, momentami smykami. Są kawałki, których wyraziste brzmienie jest definiowane przez dominujące synthy. To album głównie instrumentalny. Na „Take Me” natrafiamy na wokal Josephine Philip, jednak nie jest to formuła klasycznej piosenki.

Elektronikę MANOIDA można porównać do brzmień, które produkuje Urbański. Jest ona jednak mniej gęsta, nieco bardziej mroczna i niepokojąca. Być może również mniej miejska. „Truth” jest chłodny i surowy. Jeśli miałby go zwizualizować obraz z kategorii „natura” to byłby to las o czwartej nad ranem, po deszczu, spowity mgłą. Mając na uwadzę, że dźwięk i jego synteza to czysto abstrakcyjna materia, takie porównanie może wydać się banalne.

Jednym z najciekawszych momentów na „Truth” jest „Letting Freedom Grow”. Konsekwentny, nieco groźny bit zamyka cały materiał, pozostawiając słuchacza w stanie pełnej czujności. W zupełnie innym, niż go witał na początku. Szczera i bogata w trudne emocje muzyczna opowieść.

Manoid FB

26.10.2018 | Hafendisko







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy