SCSI-9 – Squares & Circles
Paweł Gzyl:

Pierwszy nowy album projektu od siedmiu lat.

Sarathy Korwar – More Arriving
Jarek Szczęsny:

Muzyka migracji.

Sandro Perri – Soft Landing
Jarek Szczęsny:

Chłód melodii.

Rhys Fulber – Ostalgia
Paweł Gzyl:

„I’m living in the 80s”

IRAH – Diamond Grid
Przemysław Solski:

Siatka utkana z ciekawości.

Strycharski Kacperczyk Szpura – I love you SDSS
Jarek Szczęsny:

Oglądanie nerwów.

!!! (Chk Chk Chk) – Wallop
Mateusz Piżyński:

Ciężkość punka z lekkością funka.

cover
Barker – Utility
Paweł Gzyl:

Transhumanistyczne przyjemności.

Monya – Straight Ahead
Paweł Gzyl:

Industrialne techno o pozytywnej energii.

Wojciech Golczewski – The Priests Of Hiroshima
Jarek Szczęsny:

Ścieżka dźwiękowa dla ery atomowej.

Múm – Yesterday Was Dramatic – Today Is OK
Paweł Gzyl:

Klasyk emotroniki.

Hildur Guðnadóttir – Chernobyl (OST)
Jarek Szczęsny:

Wyobrazić sobie niewyobrażalne.

Pruski – Black Birds
Jarek Szczęsny:

Wyszlifowany onyks.

Jaromir Kamiński, Rafał Warszawski, Palms Palms, Break Janek
Ania Pietrzak:

Beats & breaks idealne na koniec wakacji…



Neville Watson – The Midnight Orchard

Soundtrackowe wspomnienie pierwotnego rave’u.

Drugie „lato miłości” w 1988 roku, do którego ścieżkę dźwiękową stanowił chicagowski acid house, było dla wielu jego uczestników niezapomnianym przeżyciem. Do grona tego należy również Neville Watson, który stawiał wtedy swoje pierwsze kroki w dorosłość. Początkowo młody Anglik oddawał się wyłącznie klubowym szaleństwom, by jednak na początku następnej dekady spróbować swych sił w didżejowaniu. Poszło mu na tyle dobrze, że w 1995 roku nagrał pod pseudonimem Protein Boy swoją debiutancką płytę. Wydała ją jego własna wytwórnia Mighty Atom, która była fonograficznym „ramieniem” sklepu muzycznego, który założył w swym rodzinnym Windsorze.

Następne lata ubiegały brytyjskiemu producentowi na mnożeniu swych kooperacji ze swymi kolegami po fachu, czego efektem były takie projekty, jak Clandestine, Strobe Funk czy Thrill Seekers. Wielki sukces przyszedł jednak dopiero pod koniec minionej dekady, kiedy Watson zwarł szyki z Kinkiem – i założył duet specjalizujący się w występach na żywo z całą armią syntezatorów na scenie. Wspólne sukcesy międzynarodowego teamu sprawiły, że bardziej zainteresowano się również autorską twórczością naszego bohatera, w efekcie czego jego nagrania pojawiły się w katalogach takich tłoczni, jak Clone czy Creme Organisation.

Ta ostatnia z wytwórni wydała pięć lat temu debiutancki album Watsona. „Songs To Elevate Pure Hearts” zawierało typową dla tejże wytwórni muzykę – surowy acid house rodem z Chicago. Sukces płyty sprawił, że Watson z powodzeniem zaczął grywać w najważniejszych klubach Europy – od Berghain po Fabric. W międzyczasie na rynek księgarski trafił album „Raving’89”, w którym znalazła się kolekcja fotografii wykonanych przez Neville’a Watsona i jego brata Gavina podczas pierwszych imprez acidhouse’owych w Londynie i Manchesterze. Podsumowaniem tego bogatego okresu w biografii artysty było nawiązanie współpracy z modną firmą Don’t Be Afraid, która właśnie opublikowała jego drugą płytę.

Jej fundament stanowią nagrania, które trudno jednoznacznie zdefiniować. Składają się nań z jednej strony połamane rytmy, które odwołują się do UK garage’u, a z drugiej – acidowe loopy i kosmiczne efekty, tworzące przestrzenne brzmienie bliskie detroitowej wersji techno („Reet Dux” czy „Twin Tub”). Drugie oblicze albumu tworzą jeszcze bardziej abstrakcyjne utwory, lokujące się w formule szeroko pojętego ambientu. To zarówno rozwibrowane klawiszowymi arpeggiami mocno syntezatorowe nagrania („Come On In”), jak również bardziej chilloutowe kompozycje utkane z sampli, kojarzące się z dokonaniami The Irresistable Force’a („Phosphorescent”).

„The Midnight Orchard” to zdecydowanie bardziej ambitny i różnorodny zestaw niż „Songs To Elevate Pure Hearts”. Brytyjski producent zdecydował się na swym drugim albumie popuścić wodze dźwiękowej fantazji – i powstało dzieło wielowymiarowe i niejednoznaczne. Słychać tu oczywiście nostalgię za pierwotnym rave’m, ale zostaje ona pomysłowo przetworzona na soundtrackowe kompozycje, w których odbija się zarówno tradycja, jak i nowoczesność angielskiej muzyki klubowej. Choć momentami uderza tutaj lekki bit, za każdym razem otaczają go takie dźwięki, że nagrania z krążka tracą swój taneczny potencjał. To nowy wymiar muzyki Watsona – i bardzo interesujący.

Don’t Be Afraid 2018

www.dontbeafraidrecordings.com

www.facebook.com/dontbeafraidrecordings

www.facebook.com/nevillecwatson

 

Dołącz do ponad 10 000 fanów na Facebooku:

Komentarze