Ben Lukas Boysen – Mirage
Jarek Szczęsny:

Pokaz iluzji.

Siema Ziemia – Siema Ziemia
Jarek Szczęsny:

Dodatkowe skurcze mięśni.

Fluxion – Perspectives
Paweł Gzyl:

Nostalgia po grecku.

Lawrence English – Lassitude
Jarek Szczęsny:

Doskonała pustka.

Elysia Crampton – ORCORARA 2010
Jarek Szczęsny:

Niepowstrzymana losowość.

Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation
Jarek Szczęsny:

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.



Nowości z Akuphone: Malam Minggu: Saturday Night in Sunda / Tamayugé

Francuska wytwórnia Akuphone wznowiła kompilację z popularną muzyką indonezyjską z lat 70. i 80. oraz wydała debiutancki album japońsko-ukraińskiego duetu Tamayugé.

VA – „Malam Minggu: Saturday Night in Sunda” (Akuphone | luty / marzec 2019)

Dzięki temu wydawnictwu wędrujemy do Azji Południowo-Wschodniej, na obszar Wielkich Wysp Sundyjskich. Nagrania zebrane na „Malam Minggu: Saturday Night in Sunda” pochodzą z lat 1978-1985 i prezentują twórczość najbardziej popularnych artystów z owego czasu. Nie chciałbym się zagłębiać w burzliwą i bardzo skomplikowaną historię Indonezji, bo to temat na zupełnie oddzielny esej, ale trzeba wiedzieć, iż muzyka z „Malam Minggu: Saturday Night in Sunda” powstawała podczas dyktatorskich rządów generała Suharto – był prezydentem Indonezji w latach 1967–1998. Jego krwawy terror doprowadził do ludobójstwa – szacuje się, iż Suharto zgładził od 500 tys. do prawie miliona ludzi. Większość sprawców do dziś nie została doprowadzona przed sąd.

O tych strasznych i zarazem bardzo smutnych wydarzeniach przypomniał w 2014 roku Joshui Oppenheimer swoim niesamowitym filmem dokumentalnym „Scena ciszy”. Jeśli nie widzieliście go, to koniecznie sięgnijcie po ten dokument.


Wracając do „Malam Minggu: Saturday Night in Sunda” warto z kolei zagłębić się w opis, jaki wydawca dołączył do tego lonplaya, bowiem jestem w nim wiele cennych informacji odnośnie samych artystów – Nano S. Group, Tati Saleh Group, Group Gentra Madya, Tati Saleh & Marriza Group, Mang Memed Group, jak i użytych instrumentów oraz zawiłych wątków kulturowych. Dodam, że w latach 60. obaj prezydenci Sukarno i Suharto zachęcali miejscowych twórców do wprowadzania nowych rozwiązań do tradycyjnych indonezyjskich form sztuki, tym samym bronili swój kraj przed wpływami muzyki zachodniej, którą oficjalnie zakazano nadawać w 1961 roku. Ich polityka doprowadziła do odrodzenia się tradycyjnych stylów muzycznych, takich jak gamelan degung, oraz pojawienia się indonezyjskich gatunków śpiewu: jaipong i pop sunda.

Muzyka z tej kompilacji znakomicie broni się po latach, a szczególnie Hans Su ralno, czyli Nano S. (1944-2010). Pojawiły się jego trzy utwory. Absolutnie porywa do tańca jego piękny „Kalangkang” oraz transowa pieśń „Papatet / Dareuda” Tati Saleh & Marriza Group zanurzona w tradycji perskiej. Zjawiskowo wypada także Mang Memed Group w niemal eksperymentalnym nagraniu „Kulu Kulu Gancang” – hipnotyzujące gongi, gamelany, flet i afrykańska plemienność.

Tamayugé – „Baba Yaga” (Akuphone | luty / marzec 2019)

Prowokacyjna okładka płyty „Baba Yaga” idealnie współgra z muzyką niecodziennego duetu Tamayugé tworzonego przez Japonkę Mayę Kuroki i Ukrainkę Tamarę Filyavich. Obie mieszkają w Montrealu. Kuroki śpiewa i gra na gitarze, a jej przyjaciółka kreuję warstwę elektroniczną. Ich upiorna, surowa oraz miejscami demoniczna i zarazem melancholijna muzyka rozszarpuje na drobne kawałki sidła gatunkowe. Tamayugé ulepiły własnego dźwiękowego „stwora” – m.in. z wpływów kultury słowiańskiej oraz japońskiej, a jednocześnie sięgają po muzykę eksperymentalną, postindustrialne brzmienia i minimalizm.

Mroczne szepty Kuroki w „Chornei Glaz” czy „Tamago” – i nie tylko w tych fragmentach – przypominają nastrój oraz scenerię z filmu „Tron we krwi” (1957) Akiry Kurosawy, a konkretnie chodzi tu o odgłosy wydawane przez zjawę spotkaną przez zagubionych samurajów w Lesie Pajęczych Rąk. Przychodzą też na myśl kontrowersyjne i awangardowe dokonania Shūjiego Terayamy w obszarze kina i teatru.

Drżąca, niespokojna i hipnotyczna muzyka Tamayugé zakrada się do naszej podświadomości i obejmuje nad nią władzę na kilkadziesiąt minut. Według mnie artystki stworzyły fascynującego i autonomicznego „stwora”, który potrafi straszyć („Tamayugé Store”) i wykrzywić rzeczywistość do abstrakcyjnie emocjonalnego algorytmu, który nie mógłby powstać bez udziału Meredith Monk, Laurie Anderson, Suicide i The Residents.

Strona Akuphone »Profil na Facebooku »

fot. Elaine Louw Graham

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze