Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who knows”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.

Nihiloxica – Kaloli
Łukasz Komła:

Na wzgórzu perkusyjnych abstrakcji.

Upsammy – Zoom
Paweł Gzyl:

Zbliżenie na kruche piękno.

Alois – Azul
Łukasz Komła:

Stąpać po niebieskim.

Sote – Moscels
Jarek Szczęsny:

Ku wizjonerskiemu futuryzmowi.

Moodymann – Taken Away
Jarek Szczęsny:

Pląsy w dusznym pomieszczeniu.



Michał Turowski – Wormwood And Flame

Witajcie w Prypeci.

Katastrofa w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej to jedno z wydarzeń istotnych dla naszego regionu. Krzywda ludzka obrosła mitami, legendami i jest obecna w świadomości wielu żyjących obecnie. Zginęli nie tylko pracownicy elektrowni, ale również członkowie misji ratunkowej. Do historii przeszedł film z katastrofą śmigłowca. Dramatyczną, momentami rozrywającą wręcz, historię tego zdarzenia opisuje laureatka nagrody Nobla Swietłana Aleksijewicz w reportażu „Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”. W innym ujęciu krajobraz po skażeniu zaprezentowali twórcy kultowej gry komputerowej „S.T.A.L.K.E.R.: Cień Czarnobyla” nawiązując jednocześnie do powieści „Piknik na skraju drogi” braci Strugackich. Z powrotem do Prypeci, miasta ewakuowanego na skutek promieniowania, powraca Michał Turowski.

Artysta znany również jako Gazawat lub połowa duetu Mazut dorzuca swoją wizję do listy. Nie sposób było oczekiwać, że w muzycznej interpretacji będzie dominowało świetliste i jasne brzmienie, ale muszę przyznać, że spodziewając się ciężkiego materiału nie sądziłem, że będzie on aż tak przytłaczający. Właściwie już z otwierającego utworu „26th April 1986” zionie pustka. Syrena alarmowa została przetopiona w dźwiękowy masyw, który rozlewa się po utworze. Napisać o nim, że jest straszny, to nic nie napisać. Mroczna sceneria postępuje z każdą sekundą. Osaczenie i industrialne rozlewisko zataczają coraz większe kręgi docierając do następnego utworu „Pripyat”. Posępna groza i metaliczna pustka towarzyszą nam w tej wędrówce. Hałas generowany przez Turowskiego nie jest ani agresywny, ani napastliwy. Stanowi jakby fragment otaczającego nas świata.

Nie można słuchać tego albumu na wyrywki. Tu się przechodzi z jednego miejsca w drugie w sposób płynny. I tak zawierucha formowana przez rytm pojawia się w „Black Wind”, a zaraz za nią pojawia się ciemna odmiana ambientu z pogłosami („Sarcophagus”). Najdłuższy i zarazem najbardziej klimatyczny jest „Red Forest”. Początkowy dźwięk przybliża się i oddala z czasem oddając pola nieczystemu szumowi. Trochę pikających dźwięków z jaskini pojawia się w „The Woodpecker”, a w „Azure Swimming Pool” jest wchłonięty przez zamieć. Nieco więcej spokoju płynie z „Polissya Hotel”. Nie jest to jednak spokój kojący lub dający nadzieję, ale raczej podszyty złymi duchami albo jest efektem zbyt długiego wystawienia się na promieniowanie. Bardzo plastyczna wizja, która wgryza się w wyobraźnię.

Nie można liczyć na żadne szczęśliwe zakończenie. „Avanhard Stadium” brzmi jakby leki przeciwlękowe przestały działać. Z kolei „Samosely” więzi słuchacza swoimi zapętleniami. Pod koniec tego utworu można odczuć trud fizyczny związany ze słuchaniem „Wormwood And Flame”, ale to jeszcze nie koniec. Znaczący jest już sam tytuł utwory zamykającego – „Life After People”. Mrok powoli, acz nieubłaganie ogarnia całe terytorium. Przejmujący dźwięk wybrzmiewa dostojnie i potęguje uczucie pustki. Michał Turowski zawarł na swojej płycie szalenie intensywną wizję wypadków z 1986 roku. Jego wizja nie jest szalona, ale bardzo precyzyjna. Oparta na fundamencie dark ambientu, muzyki eksperymentalnej i industrialnej. Z czasem przestałem traktować ten album jako kolejną płytę do słuchania, a zacząłem jej doświadczać. Intensywne przeżycie.

Mozdok/Positive Regression | 2019
Bandcamp
FB
FB Positive Regression

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze