BNNT – Middle West
Jarek Szczęsny:

Gorzka pigułka.

Ansome – Hands Of The Harbour
Paweł Gzyl:

Punkowy gest.

Lapalux – Amnioverse
Ania Pietrzak:

Jak zachwyca?

Various Artists – X – Ten Years Of Artefacts
Paweł Gzyl:

Techno w swej najbardziej pomysłowej wersji.

Julek Płoski – śpie
Jarek Szczęsny:

Coś nowego.

Karenn – Grapefruit Regret
Paweł Gzyl:

Pariah i Blawan improwizują.

Moor Mother – Analog Fluids Of Sonic Black Holes
Jarek Szczęsny:

Hałas i chaos.

Jazz Band Młynarski-Masecki – Płyta z zadrą w sercu
Jarek Szczęsny:

Jedna dla wszystkich.

Shapednoise – Aesthesis
Paweł Gzyl:

Nieznane mutacje basowych brzmień.

A Winged Victory for the Sullen – „The Undivided Five”
Mateusz Piżyński:

Ambientowe nowości z Ninja Tune

Enchanted Hunters – Dwunasty Dom
Krzysiek Stęplowski:

Czasem naprawdę warto czekać. Warto wypatrywać, nawet latami, jeśli tylko cierpliwość nagrodzona ma być w taki sposób.

Ecnahnted Hunters Dwunasty Dom
Rrose – Hymn To Moisture
Paweł Gzyl:

Techno w stylu Marcela Duchampa.

Trzaska/Mazurkiewicz/Szpura – North Meridian
Jarek Szczęsny:

Można się spocić od samego słuchania.

Giant Swan – Giant Swan
Paweł Gzyl:

Czy znany ze świetnych koncertów duet sprawdził się również w studiu?



Alessandro Adriani – Morphic Dreams

Syntetyczne sny.

Jedną z pierwszych wytwórni płytowych, które zaczęły wznawiać zapomniane płyty z okresu post-punkowego boomu lat 80. była włoska tłocznia o wdzięcznej nazwie Mannequin. Założył ją pod koniec minionej dekady młody rzymianin – Alessandro Adriani. Początkowo dokonywał on reedycji nowofalowych płyt powstałych wyłącznie nad Tybrem, ale kiedy jego wydawnictwa zaczęły spotykać się z coraz to szerszym odzewem, w katalogu Mannequina znalazło się miejsce również dla zapomnianych artystów z innych krajów. Mało tego: z czasem tłocznia stała się bazą dla współczesnych wykonawców specjalizujących się muzyce nawiązującej do ejtisowych brzmień, takich jak SURVIVE czy Police Des Moeurs.

Sam Adriani w chwili założenia Mannequina w 2008 roku miał już na swym koncie własne realizacje muzyczne. Pod pseudonimem Peter M. nagrywał złowieszczy dark ambient osadzony w tradycji kosmische musik i industrialu. Kontynuacją tych wątków, przeniesionych na teren bardziej rytmicznej muzyki, okazał się projekt Newclear Waves, którym młody Włoch oddawał hołd swym idolom z lat 80. Tak naprawdę Adriani rozkręcił się jako producent jednak dopiero trzy lata temu. Już pod swoim własnym imieniem i nazwiskiem zaczął serwować autorską wizję post-punkowej elektroniki o mocno klubowym sznycie. Taką muzykę zawierał debiutancki album artysty – „Montagne Trasparenti” z 2016 roku.

Dzisiaj Adriani jest bogatszy nie tylko o kilka autorskich EP-ek, ale didżejskie sety zagrane w Panorama Barze i innych klubach Europy. Okazało się bowiem, że współcześni słuchacze techno i house’u świetnie przyjmują taneczną muzykę sprzed ponad trzech dekad. Adriani stał się cenionym specem od jej rewitalizacji, łącząc pasję do wertowania starych winyli z upodobaniem do analogowych syntezatorów. Włoski producent z czasem wyposażył swoje domowe studio w wysokiej klasy sprzęt z epoki – i przeprowadził się na stałe do Berlina. Podsumowaniem jego artystycznej drogi okazał się specjalny wieczór poświęcony Mannequinowi podczas ubiegłorocznej edycji Atonal Festivalu. Teraz kropkę nad i stawia drugi album artysty – tym razem dla zaprzyjaźnionej Stroboscopic Artefacts.

Krążek otwiera specjalność Adrianiego – analogowy proto-house o sprężystej rytmice i rozedrganych syntezatorach („The Tropical Year”). Zaraz potem dostajemy jakby współczesną wersję „Hot On The Heels Of Love” Throbbing Gristle: nowofalowe disco ozdobione klawiszowym arpeggio („Raindance”). Echa wczesnych nagrań Depeche Mode z płyty „Speak & Spell” słychać w bitach „Storm Trees”. Z kolei „Dissolving Images” to zawadiackie italo-disco upstrzone acidowymi ćwierkotami. Więcej melancholii, typowej dla ejtisowej elektroniki, znajdujemy w utworze „Dust/Mist”, który Adriani zrealizował z Simonem Crabem, liderem wpływowej pod koniec lat 80. formacji Bourbonese Qualk.

„Casting The Runes” stwarza włoskiemu producentowi okazję do popisu na analogowych syntezatorach. Kiedy przypominający wczesne dokonania Klausa Schulze i Conrada Schnitzlera utwór milknie, znów uderza miarowy bit automatu perkusyjnego: to utrzymany w stylu wczesnego house’u „Horse De Combat”. Podobnie wypada „Invisible Seekers” – chicagowski killer z mroczną wokalizą Shawna O’Sullivana, którego znamy z nagrań pod pseudonimem 400PPM. Finał płyty tworzą ilustracyjne nagrania. Najpierw dostajemy ambientowy „Crow”, a potem bliższy kosmische musik „Things About To Disappear”. Wieńcząca album kompozycja „Make Words Split And Crack” to ćwiczenie z syntezatorowego minimalizmu: wolno toczący się dron opleciony zawiesistą elektroniką.

O ile debiutancki album Alessandro Adrianiego sprzed trzech lat był skoncentrowany na tanecznych nagraniach, tak jego następca objawia nam swego twórcę jako eksperymentatora. Owszem jest na „Morphic Dreams” kilka ewidentnie klubowych utworów, ale tak naprawdę wiodą one w stronę ilustracyjnej muzyki. Ważne jest również to, że włoski producent nie bawi się w samplowanie cudzych nagrań: wszystkie dźwięki na albumie powstały na jego analogowych maszynach. Trochę w takim podejściu do elektroniki przypomina Legowelta – i echa oldschoolowych brzmień firmowanych przez holenderskiego artystę słychać tutaj w kilku miejscach. Nie zmienia to faktu, że Adriani rozwija się jako kompozytor i muzyk – czego „Morphic Dreams” jest niewątpliwym dowodem.

Stroboscopic Artefacts 2019

www.stroboscopicartefacts.com

www.facebook.com/StroboscopicArtefacts

www.mannequinrecords.com

 

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze