KTLH – Azathoth
Jarek Szczęsny:

Egzorcyści będą mieć pełne ręce roboty.

Koenraad Ecker & Frederik Meulyzer – Carbon
Paweł Gzyl:

Wizyta na Spitsbergenie.

Planetary Assault Systems – Live At Cocoon Ibiza
Paweł Gzyl:

Techno z saksofonem? Czemu nie!

Olo Walicki & Jacek Prościński – Llovage
Jarek Szczęsny:

Uciekająca sekcja rytmiczna.

Abul Mogard – Kimberlin
Maciej Kaczmarski:

Elegia na odejście.

Tobias Preisig – Diver
Łukasz Komła:

Skoncentrowana powódź.

Lee Gamble – Exhaust (Flush Real Pharynx Part 2)
Paweł Gzyl:

Powrót do korzeni.

Various Artists – Pop Ambient 2020
Paweł Gzyl:

Ambient jak skała.

FKA Twigs – Magdalene
Jarek Szczęsny:

Jedno płuco.

Sarin – Moral Cleansing
Paweł Gzyl:

EBM wyszlifowany na najwyższy połysk.

Mary Komasa – Disarm
Przemysław Solski:

Rozbrójmy się.

Black Sea Dahu – No Fire in the Sand
Łukasz Komła:

Tonąc w lekkości.

DJ Shadow – Our Pathetic Age
Jarek Szczęsny:

Ilość nie przekłada się na jakość.

Shanti Celeste – Tangerine
Paweł Gzyl:

Na poprawę nastroju.



Function – Existenz

Opus magnum Dave’a Sumnera.

Tak naprawdę większość polskich fanów techno usłyszała o Functionie dopiero na początku tego dziesięciolecia. Tymczasem jest on obecny na klubowej scenie od trzech dekad. Dorastając w Nowym Jorku, szybko złapał bakcyla nowej elektroniki – i kiedy posłuchał występu Jeffa Millsa w słynnym Limelight, sam postanowił zostać didżejem i producentem. Zadebiutował w barwach prowadzonej przez Damona Wilda wytwórni Synewave w 1996 roku, ale już dwa lata później uruchomił własną tłocznię – Infrastrukcture NY – której katalog wypełniły nie tylko jego krążki, ale i bliskich mu artystów.

Kariera Dave’a Sumnera nabrała rozpędu, kiedy poznał brytyjskiego kolegę po fachu – Regisa. Najpierw powołał z nim do życia duet Portion Reform, a potem trio Sandwell District, które uzupełnił Silent Servant. Dokonania tego kolektywu trudno przecenić: działając od 2004 roku przeorał on klubową ziemię, zaszczepiając na niej nową wizję techno, wywiedzionego wprost z post-punkowej elektroniki z lat 80. o industrialnym sznycie. Jedyny album tria – „Feed Forward” – można bez dwóch zdań uznać za jedną z najwspanialszych płyt w historii techno.

To samo zresztą trzeba powiedzieć o debiutanckiej płycie „Incubation”, którą Function nagrał dla Ostgut Ton po przeprowadzce do Berlina. Nic dziwnego, że amerykański twórca został didżejem-rezydentem w Berghain, a jego przestrzenna i melodyjna wizja techno stała się znakiem rozpoznawczym tego słynnego klubu. W 2014 roku Function dał się poznać jako równie utalentowany twórca ambientu – a przekonała nas o tym jego wspólna płyta z Vatican Shadowem: „Games Have Rules”. Podsumowaniem tych wszystkich doświadczeń artysty jest jego nowy album.

„Existenz” to bardzo różnorodny zestaw. Rzadko do tej pory mogliśmy posłuchać Functiona w repertuarze electro. Tymczasem tutaj dostajemy aż kilka nagrań w tym stylu, od kraftwerkowego „Sagittarius A”, przez typowo detroitowe „The Approach”, po ozdobione soulowym śpiewem Roberta Owensa „Be”. Stąd blisko już do oldskulowej wersji brytyjskiego IDM-u – i otrzymujemy ją w osadzonym na szybkich breakach „Pleasure Discipline” czy zanurzoną w ambientowej elektronice „No Entiendes”.

Sporo tutaj oczywiście wysmakowanego techno. Myliłby się jednak ten, kto szukałby w zestawie mocnej i mrocznej wersji gatunku – bo dostajemy ją tylko w podrasowanym na industrialną modłę utworze „Vampire”. O wiele więcej tutaj ciepłego i melodyjnego grania w detroitowym stylu. To przypominające kosmiczną wersję gatunku opatentowaną przez Model 500 kompozycje „Growth Cycle” (ponownie z udziałem Roberta Owensa) i „Distant Paradise”, ale też nasycone acidowymi efektami „Nylon Mood” czy ozdobiony trance’owym arpeggiem „Golden Dawn”.

Wspominaliśmy, że Fuction próbował sił w tworzeniu ambientu. Tak dzieje się i tutaj. Tym razem tego rodzaju muzyka w jego wykonaniu ma niepokojący ton. To osadzony na mechanicznym pulsie „Zahlensender” i wypełniony radiowymi komunikatami „Alphabet City”. Na całkowicie przeciwległym biegunie lokują się tu nagrania odwołujące się do disco i house’u. Trudno bowiem inaczej zaklasyfikować wymodelowany na ejtisową modłę „Interdimensional Interferenc” czy wieńczący album dziesięciominutowy „Downtown 161”, który przypomina nowojorską klasykę z Nu Groove, Strictly Rhythm i właśnie Downtown 161.

Gdyby w 2014 roku ktoś zasugerował, że Function nagra kiedyś lepszą płytę niż „Incubation”, trudno byłoby w to uwierzyć. Z biegiem lat energetyczne akumulatory wyczerpują się przecież prawie każdemu twórcy. Prawie – i amerykański producent należy do tych niewielu wyjątków. „Existenz” to bowiem płyta wprost fenomenalna: dwie godziny melodyjnej, nastrojowej i tanecznej elektroniki, mocno zanurzonej w klasycznych brzmieniach dla techno, house’u, electro i ambientu. Cóż: wszystko wskazuje na to, że Dave Sumner nadal jest w życiowej formie.

Tresor 2019

www.tresorberlin.com

www.facebook.com/tresorberlin

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze