The Primitive Painter – The Primitive Painter
Paweł Gzyl:

Dźwiękowy klejnot z dawnej epoki.

DIVVAS – Challenger Deep
Łukasz Komła:

W głębinach myśli.

The Exaltics & Heinrich Mueller – Dimensional Shifting
Paweł Gzyl:

Mistrzowska wersja detroitowego electro.

Julius Aglinskas – Daydreamer
Łukasz Komła:

W ambientowym zastygnięciu.

Soft Boi – So Nice
Paweł Gzyl:

O miłości w rytmie downtempo.

Ehh hahah – House ze skrzypcami w tle
Jarek Szczęsny:

Pod znakiem internetu.

Alva Noto – Xerrox Vol. 4
Mateusz Piżyński:

Czwarta odsłona cyklu Xerrox, na którą przyszło nam czekać pięć lat.

Various Artists – Kern Vol. 5 Mixed By Helena Hauff
Paweł Gzyl:

„For those who know”

Amnesia Scanner – Tearless
Paweł Gzyl:

Finowie serwują miłosne ballady.

Michael Lightborne – Ring Road Ring
Łukasz Komła:

Dźwiękowy świat obwodnicy w Coventry.

Christine Ott – Chimères (pour ondes Martenot)
Jarek Szczęsny:

Geometria dźwięków.

Deadbeat And Paul St. Hilaire – 4 Quarters Of Love And Modern Lash
Paweł Gzyl:

Scott i Paul medytują.

Vysoké Čelo – Űrkutatás
Jarek Szczęsny:

Grzechem byłoby nie skorzystać.

Ellen Allien – AurAA
Paweł Gzyl:

Hołd dla czasów, kiedy techno i trance były jednym.



Mazut – Promień

Nadmiar bywa szkodliwy.

Gdziekolwiek się nie obejrzę, wszędzie widzę Mazut. Imponujący dorobek wydawniczy uzbierał się od 2018 roku. Najpierw klasycznie w duecie album „Atlas”. Później było jeszcze lepiej, bo w połączeniu z Maciem Morettim wyszło Mazutti. W tym roku, co prawda osobno, ale znacząco popisali się muzycy tworzący duet. Paweł Starzec wystrzelił jako Centralia, a Michał Turowski wziął na warsztat Czarnobyl, wyprzedzając świetny serial, który można zobaczyć na HBO. Po dwóch tak dobrych płytach nie spodziewałem się już większej aktywności twórców. I wtedy nagle pojawił się „Promień”.

Najnowszy album studyjny duetu przynosi dziesięć kawałków w dobrze znanej nam stylistyce. Co prawda nieco zwodniczy jest utwór numer jeden „You Can Get Angry”. Brzmi niczym tajemniczy wstęp do jakiejś większej całości. Należy podkreślić, że jego dramaturgia jest wzorcowa. Sądziłem nawet, że to początek jakiejś większej zmiany w stylistyce zespołu, ale już następny „Punishment” rozwiał wszelkie wątpliwości. Z powrotem wróciliśmy do świata pełnego muzyki elektronicznej o wysokim tempie z natłokiem dodatków.

Pierwsza część płyty ma swoje momenty. Poza wyżej wzmiankowanym „Punishment” warto jeszcze bliżej zapoznać się z „New Primitivism”. Zgodnie z tytułem nowe spotyka się ze starym, ale na zasadach podyktowanych przez Mazut. Piszę to z przykrością, ale cała płyta nie jest tak dobra jak jej poszczególne fragmenty. Mamy do czynienia z nadmiarem wrażeń (i wydawnictw też). Nie chodzi o to, że zespół zaniżył poziom, ale raczej, że nie czmychnął w stronę nieoczekiwanego. „Institutional Betrayal” czy „Missing Foundation” są sprawne, ale nużące.

Tę gęstwinę dźwięków trudno przerobić na raz. Brakuje trochę zróżnicowania zarówno jeśli chodzi o tempo, jak również o style. Na tym tle korzystnie wypada „Setting Up To Fail”. Daje potrzebną chwilę spokoju, ale i pokazuje Mazut w innej perspektywie. W sumie idea twórcza zespołu nadal jest okej, ale na tle chociażby tegorocznych wydawnictw, „Promień” wypada przeciętnie. Nie namawiam do porzucenia macierzystej formacji na rzecz podążania osobnymi drogami, ale chętnie bym obu muzyków namówił na mniejsze przywiązanie do tego, co wspólnie już robili i to z lepszym skutkiem. Abstrakcyjność poszczególnych utworów jest zadowalająca, ale całość pozostawia niedosyt. Zdarza się.

Positive Regression | 2019
Bandcamp
FB

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze