Pejzaż – Blues
Bartek Woynicz:

Nostalgiczna nóżka chodzi.

Jacaszek – Music For Film
Mateusz Piżyński:

To nie jest soundtrack, chociaż…

Sleeparchive – Trust
Paweł Gzyl:

Techno sprowadzone do loopów.

Trampique – Life Outside The Mirror
Jarek Szczęsny:

Melancholia codzienności.

Jan Wagner – Kapitel
Łukasz Komła:

Autentyczna bruzda.

Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!



Joshua Sabin – Sutarti

Zew z litewskich lasów.

Tego brytyjskiego producenta stacjonującego w Glasgow poznaliśmy dwa lata temu. To wtedy wytwórnia Subtext opublikowała jego debiutancki album. „Terminal Drift” zawierał statyczną wersję ambientu, której centrum stanowiły dźwięki zarejestrowane przez artystę w metrze Tokio, Kyoto i Berlina. Płyta spodobała się fanom i krytykom, więc Joshua Sabin zabrał się przygotowywanie materiału na kolejne wydawnictwo.

W tym celu pojechał na Litwę. Tam uzyskał dostęp do etnomuzykologicznego archiwum w Lithuanian Academy Of Music and Theater. Najbardziej zainteresowały go nagrania ludowych pieśni nazwanych „sutarti”. Ich specyfika polegała na ciekawie skontrastowanych głosach, które w sumie dawały efekt dysonansu. Do tego Sabin sięgnął po tradycyjne litewskie instrumenty i dokonał terenowych nagrań w tamtejszych lasach. Wszystko stało się bazą muzyki z drugiego albumu artysty dla Subtext.

Otwierający zestaw „Sutarti I” lokuje się w formule muzyki dronowej, której główne elementy poddane są noise’owej obróbce. W „Sutarti II” mamy do czynienia z hipnotycznym downtempo, gdyż przeciągłe smugi zdeformowanego dźwięku są tu podszyte majestatycznym bitem. „Sutarti III” to zwrot w stronę klasycznego ambientu. Tutaj w roli głównej są wijące się i splatające ze sobą głosy, które uzupełniają rytmiczne uderzenia syntezatorowych akordów.

W „Sutarti IV” ponownie rozbrzmiewają bębny: tym razem mają one jeszcze bardziej rytualny ton i stanowią bazę do skowyczących deformacji. Odmiennie wypada „Sutarti IV”: wokalne preparacje wiodą w stronę świetlistej ściany cyfrowego dźwięku o niemal shoegaze’owej mocy. Płytę wieńczy „Sutarti VI”, w którym głosy ludowych śpiewaków zostają zamienione w kosmische musik z wczesnych lat 70., przypominając wczesne dokonania Tangerine Dream.

Drugi album Joshuy Sabina kontynuuje niektóre wątki z jego debiutu: nie brak tutaj rozjarzonego ambientu, który płynie równie powoli, co dostojnie i transowo. „Sutarti” wnosi jednak nowe elementy do dźwiękowej palety angielskiego producenta. Preparowanie ludowych pieśni pozwoliło mu bowiem sięgnąć również po bardziej mroczne i plemienne brzmienia, lokujące się w formule drone music i kosmische musik. Wszystko to razem tworzy przekonującą i sugestywną całość.

Subtext 2019

www.subtextrecordings.net

www.facebook.com/subtextrecordings

www.joshuasabin.com

www.facebook.com/jshuasabin

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze