Various Artists – Air Texture Vol. VII
Paweł Gzyl:

Rrose i Silent Servant serwują ambient? Niemożliwe!

Siavash Amini & Saåad – All Lanes Of Lilac Evening
Jarek Szczęsny:

Bez szwów.

Villaelvin – Headroof
Jarek Szczęsny:

Tylko bardziej.

Juno – Young Star
Jarek Szczęsny:

Infiltracja jazzu.

Lonker See – Hamza
Jarek Szczęsny:

Zawsze krok przed nami.

Men With Secrets – Psycho Romance And Other Spooky Ballads
Paweł Gzyl:

Erudycyjne ćwiczenie z ejtisowego electro.

Riverrun – The Same Silent Hill
Przemysław Solski:

Muzyka z krajobrazu.

Yogtze – Yogtze
Jarek Szczęsny:

Będzie filmowo.

Wacław Zimpel – Massive Oscillations
Jarek Szczęsny:

Letarg duchowy.

Hula – Shadowland
Paweł Gzyl:

Jak ambient przenikał industrial.

Nicolas Godin – Concrete and Glass
Mateusz Piżyński:

Elektroniczny aksamit, który już dobrze znamy.

Ghost In The Machine – Breaking The Seal
Paweł Gzyl:

Czego można się spodziewać po płycie, na której jeden z utworów nosi tytuł „Napalm Breath”?

Jachna/Ziołek/Buhl – Animated Music
Jarek Szczęsny:

Poszerzanie improwizacyjnej wrażliwości.

Recondite – Dwell
Ania Pietrzak:

Chłodna obserwacja rzeczywistości.



Bourbonese Qualk – Laughing Afternoon

Anarchistyczny industrial w wersji DIY.

Na początku lat 80. brytyjska industrialna scena rozkwitała. Z jednej strony działające na niej zespoły stawiały na swojego rodzaju eskapizm i mocno wsiąkały w okultyzm, ale z drugiej – angażowały się w namacalne kontestowanie polityki prowadzonej przez rząd Margaret Thatcher. Ten drugi nurt reprezentuje mało znana w Polsce grupa Bourbonese Qualk.

Jej członkowie realizowali w pełni rzucone przez punk hasło „Do It Yourself”: nagrywali płyty we własnym studiu, wydawali je nakładem swojej wytwórni, sami organizowali własne występy i prowadzili salę koncertową. Natchnieni anarchistycznymi ideami, podłączali się pod szereg antyrządowych akcji, bojkotując jednak oficjalną lewicę. Jak przekładało się to na muzykę?

Pierwszy album Bourbonese Qualk z 1983 roku przyniósł szorstką wersję industrialu, wywiedzioną z dokonań Cabaret Voltaire czy Clock DVA. Było w niej miejsce na funkowe rytmy („Idiot Pain”), dubowe basy („To Hell With Consequences”) i wokalne deformacje („God With Us”), ale też schizofreniczne partie saksofonu i skrzypiec („Barcelona Telephone Exchange”). Brytyjczycy z pasją stosowali technikę cut-up, sklejając z różnych dźwięków abstrakcyjne kolaże („Freefall”).

Kiedy dzisiaj słucha się tych nagrań skleconych na domowym sprzęcie ponad trzydzieści lat temu, robią one zaskakująco świeże wrażenie. Cała ich prostota i naturalność są ich wielką zaletą – i z powodzeniem można w nich odkryć echa muzyki wielu współczesnych twórców industrialu i minimal wave. Dobrze, że „Laughing Afternoon” wraca do nas dzisiaj – dzięki kompaktowej reedycji wiedeńskiej wytwórni Klanggalerie.

Klanggalerie 2019

www.klanggalerie.com

www.bourbonesequalk.net

www.facebook.com/bourbonesequalk

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze