LDY OSC – sōt
Paweł Gzyl:

Click & cuts na nowo.

Nick Cave and the Bad Seeds – Ghosteen
Jarek Szczęsny:

Pomnik żałoby.

Pablo Mateo – Weird Reflections Beyond The Sky
Paweł Gzyl:

Techno do tańca.

Danny Brown – uknowhatimsayin¿
Jarek Szczęsny:

Gorączkowe wizje rapera.

9t Antiope – Grimace
Jarek Szczęsny:

Mikrus.

Malin Genie – Anthropomorphic Sympathy
Paweł Gzyl:

Stylowe electro i IDM w duchu lat 90.

Telefon Tel Aviv – Dreams Are Not Enough
Mateusz Piżyński:

Gdy w Tel Avivie zgaśnie światło…

Philipp Gorbachev – Kolokol
Paweł Gzyl:

Prawosławie i elektronika.

BNNT is Jerusalem in My Heart – Multiversion #4
Jarek Szczęsny:

Część czwarta.

rRoxymore – Face To Phase
Paweł Gzyl:

Introwertyczne bity.

The Big YES! – The Big YES!
Łukasz Komła:

Free jazzowy wybuch!

HTRK – Venus In Leo
Maciej Kaczmarski:

Miłość w czasach zarazy.

Matthias Schaffhauser – Hedonism, What Else
Paweł Gzyl:

Muzyka jako przyjemność.

Manu Delago – Circadian
Jarek Szczęsny:

Cykle snu.



Bourbonese Qualk – Laughing Afternoon

Anarchistyczny industrial w wersji DIY.

Na początku lat 80. brytyjska industrialna scena rozkwitała. Z jednej strony działające na niej zespoły stawiały na swojego rodzaju eskapizm i mocno wsiąkały w okultyzm, ale z drugiej – angażowały się w namacalne kontestowanie polityki prowadzonej przez rząd Margaret Thatcher. Ten drugi nurt reprezentuje mało znana w Polsce grupa Bourbonese Qualk.

Jej członkowie realizowali w pełni rzucone przez punk hasło „Do It Yourself”: nagrywali płyty we własnym studiu, wydawali je nakładem swojej wytwórni, sami organizowali własne występy i prowadzili salę koncertową. Natchnieni anarchistycznymi ideami, podłączali się pod szereg antyrządowych akcji, bojkotując jednak oficjalną lewicę. Jak przekładało się to na muzykę?

Pierwszy album Bourbonese Qualk z 1983 roku przyniósł szorstką wersję industrialu, wywiedzioną z dokonań Cabaret Voltaire czy Clock DVA. Było w niej miejsce na funkowe rytmy („Idiot Pain”), dubowe basy („To Hell With Consequences”) i wokalne deformacje („God With Us”), ale też schizofreniczne partie saksofonu i skrzypiec („Barcelona Telephone Exchange”). Brytyjczycy z pasją stosowali technikę cut-up, sklejając z różnych dźwięków abstrakcyjne kolaże („Freefall”).

Kiedy dzisiaj słucha się tych nagrań skleconych na domowym sprzęcie ponad trzydzieści lat temu, robią one zaskakująco świeże wrażenie. Cała ich prostota i naturalność są ich wielką zaletą – i z powodzeniem można w nich odkryć echa muzyki wielu współczesnych twórców industrialu i minimal wave. Dobrze, że „Laughing Afternoon” wraca do nas dzisiaj – dzięki kompaktowej reedycji wiedeńskiej wytwórni Klanggalerie.

Klanggalerie 2019

www.klanggalerie.com

www.bourbonesequalk.net

www.facebook.com/bourbonesequalk

 

 

Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze