Ian William Craig – Red Sun Through Smoke
Jarek Szczęsny:

Mgnienia poczucia straty.

Christian Löffler – Lys
Paweł Gzyl:

Piosenka jest dobra na wszystko?

Various Artists – Velvet Desert Music Vol. 2
Paweł Gzyl:

Soundtrack do współczesnego „acid westernu”.

Skalpel – Highlight
Bartek Woynicz:

Balsam na czas zarazy.

Electric Indigo – Ferrum
Paweł Gzyl:

W atomowym silosie.

Stian Westerhus – Redundance
Jarek Szczęsny:

Ucieczka od tradycyjnych piosenek.

Immortal Onion – XD [Experience Design]
Jarek Szczęsny:

Nie spodziewałem się ich tam spotkać.

Moses Sumney – græ Part 1
Jarek Szczęsny:

Przestrzeń okrojona ze skrajności.

Blind Boy De Vita – Cumpà
Łukasz Komła:

Z cienia w ogień!

Camea – Dystopian Love
Paweł Gzyl:

Futurystycznie i kobieco.

Shabaka and the Ancestors – We Are Sent Here By History
Jarek Szczęsny:

On wie więcej.

The Fear Ratio – They Can’t Be Saved
Paweł Gzyl:

Suma najlepszych elementów.

Earth Trax – LP1
Jarek Szczęsny:

Nic ponadto.

Radosław Kurzeja – Ogród botaniczny w Palermo
Jarek Szczęsny:

Niekontrolowane lenistwo.



Ansome – Hands Of The Harbour

Punkowy gest.

W ostatnich latach elektroniczna scena została zdominowana przez polityczną poprawność. Nie wszystkim to jednak odpowiada – stąd co jakiś czas pojawiają się artyści, którzy świadomie wykonują prowokacyjne gesty, naruszające powszechnie akceptowane i wyznawane w tym środowisku wzorce zachowania i myślenia. Jednym z takich niepokornych twórców jest brytyjski producent Kieran Whitefiled, który dał się nam poznać pod pseudonimem Ansome.

Już jego pierwsze nagrania publikowane na od 2014 roku wskazywały, że jego specjalnością jest siarczyste techno w industrialnym wydaniu. Nic dziwnego, że londyński producent szybko trafił pod opiekuńcze skrzydła starszego kolegi po fachu lubującego się w takiej muzyce – Aliego Wellsa. I to nakładem jego wytwórni Perc Trax w 2016 roku ukazał się debiutancki album Ansome’a – „Stowaway”.

Brutalne i hałaśliwe nagrania Whitefielda od początku podszyte były wisielczym humorem. Dowodem tego mogły być tytuły utworów albo okładki płyt – jak choćby te dwie najbardziej kontrowersyjne: „The White Horse” i „British Steel”. Londyński artysta jechał po bandzie – i nie wszystkim mediom się to podobało. Jak się można było spodziewać nie zrobiło to na nim większego wrażenia, a efektem tego jest drugi album Anosme’a dla Perc Trax – „Hands Of The Harbour”.

Najważniejszą nowością płyty jest to, że Whitefield z powodzeniem sięga po połamane rytmy. Dowodem tego trzy utwory z zestawu. „Pedal To The Metal” miażdży masywnymi breakami, a wspomagają je gotyckie klawisze i przetworzony wokal. W „The Smell Of Rabble” dostajemy właściwie już electro – o zimnym i metalicznym brzmieniu. „Manifesto” to potężny breakbeat, wykorzystujący jednak z powodzeniem industrialną obróbkę dźwięku. Nowinką jest też tutaj ambient – zanurzony fabrycznych szumach i szelestach „Hands Of The Harbour”.

Reszta płyty to już to, czego wszyscy oczekujemy od Ansome’a: wulgarne i brutalne techno, w którym (prawie) nie ma miejsca na żadne przystępniejsze tony. W utworach „Copper” i „Melting” brytyjski producent z powodzeniem wykorzystuje tnące jak brzytwa sample punkowych gitar, a w „Smuggler’s Den” i „Chocka Block” – blaszane akordy rodem z EBM. Nie brak tu również syntezatorowych pochodów o symfonicznym brzmieniu, które mają jednak rave’owy pazur („Hunger”).

Dwanaście utworów z „Hands Of The Harbour” jest tak bezceremonialnie agresywne, że wraz z groteskową okładką (szczególnie z tyłu) układa się w punkowe „fuck you” skierowane przez Kierana Whitefileda wobec wszystkich stróżów moralności na elektronicznej scenie. Tu nie ma miejsca ani na estetyczne subtelności, ani na intelektualne dywagacje czy polityczne deklaracje. Nie oznacza to jednak, że brytyjski producent jest chamskim prostakiem. Przeciwnie: to pomysłowy prowokator, który świadomie lubi sobie poświntuszyć i pohałasować.

Perc Trax 2016

www.perctrax.bandcamp.com

www.facebook.com/perctrax

www.facebook.com/myansome

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze

1 Komentarz

  1. Anonim

    A co niby jest w tym punkowego? ot po prostu głośna zabawa samplerem, nic więcej.