Wpisz i kliknij enter

Eduardo De La Calle – Mindfulness Hipernormalisation

Naturalna elegancja.

Kręta była droga tego hiszpańskiego producenta do sukcesów na klubowej scenie. Urodził się w 1974 roku i wychował w regionie znanym bardziej z flamenco niż z elektroniki – Andaluzji. Jednak dorastając pod koniec lat 80. szybko odkrył, że pasjonują go wykonawcy z kręgu industrialu i EBM. Dzięki temu, kiedy do Hiszpanii dotarła pierwsza fala techno, był już gotowy, by zacząć samemu wykonywać podobne brzmienia. Wystartował jako live act, grając pod pseudonimem JD Cler. Niestety – kiedy do występującego przed nim Marco Caroli bawiło się 3000 osób, gdy on wychodził na scenę – zostawało tylko 20.

Sfrustrowany muzyk postanowił opuścić rodzinny kraj i przeniósł się do Berlina. Tam zaczął działać jako didżej – ale większy wpływ miała na niego muzułmańska narzeczona niż występy w klubach nad Szprewą. Za jej sprawą zainteresował się duchowością: najpierw wertował święte księgi islamu, potem poezję sufich, aż wreszcie zwrócił się w stronę new age, pochłaniając książki o astralnych projekcjach i wizytach UFO. Kiedy pewnego dnia dowiedział się, że słynny mistrz jogi z Indii przeprowadził się niedaleko Malagii, postanowił go odwiedzić i… został z nim na następne trzy lata.

Życie hiszpańskiego artysty zmieniło się wtedy radykalnie: rzucił narkotyki, zrezygnował z alkoholu i przestał jeść mięso. To sprawiło, że jego życiowa energia znalazła ujście w pracy. Powołał do życia własną wytwórnię Analog Solutions – i zasypał za jej sprawą swoimi nagraniami klubową scenę. Mało tego: o jego muzykę upomniały się też inne firmy, dzięki czemu nazwisko Hiszpana znalazło się w katalogach Cadenzy, Semantiki czy Mental Groove. Zmieniła się też jego muzyka: nabrała głębszego oddechu i rozmachu.

Nie inaczej rzecz się ma z nowym albumem artysty. Większość nagrań ze składających się nań dwóch winylowych krążków, to klasyczne techno o detroitowym sznycie. Ich podstawą jest głęboko zbasowany puls, który uzupełniają melodyjne partie syntezatorów („Get Used To Electronic Money Happily”), subtelne akordy piano („The Getaway”) czy świetliste tła („Chords From My Own Narcisissm”). Słychać tu echa dokonań Carla Craiga lub Underground Resistance – ale De La Calle nigdy nie wypierał się tych inspiracji.

Zgrabnie korespondują z tym segmentem zestawu utwory utrzymane w stylu IDM – a to dlatego, iż są one zrealizowane wedle receptur typowych dla wczesnej inkarnacji gatunku spod znaku B12 czy Stasis. W roli głównej mamy oczywiście metaliczne breaki („The Vaccine’s Progression”), ale jest tu również miejsce na jazzującą elektronikę („Cleaning, Detoxification And Covert”) czy pomysłowo wykorzystane kościelne organy („Dead Tribute”). Nie kłócą się z tym nagrania wpisane w formułę dyskretnego electro („Hope 7382”) czy eterycznego ambientu („The End Of A Techno Era”).

Był czas, kiedy Eduardo De La Calle oskarżano o nazbyt dosłowne wykorzystywanie sampli z klasyki klubowej elektroniki. Ten okres w swej twórczości hiszpański producent ma już jednak za sobą: od kilku lat z powodzeniem koncentruje się na tworzeniu w pełni autorskiej muzyki, bazującej na analogowych syntezatorach. Tak było już na jego poprzednim albumie – „Collected” z 2016 roku. Wątki te kontynuuje z powodzeniem na najnowszym zestawie. Dlatego „Mindfulness Hipernormalisation” to smakowity kąsek dla miłośników techno i IDM-u o naturalnej elegancji i łagodnym tonie.

Konsysttenzia 2020

www.facebook.com/konsysttenziarecords

www.facebook.com/EduardoDeLaCalle







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy