Wpisz i kliknij enter

Nowości z Zoharum

Wśród jesiennych nowości wytwórni znad Bałtyku nowy album Michała Jabłońskiego – „Humanity”. Czyli gratka dla rozwichrzonej wersji ambientu.

Michał Jabłoński „Humanity”

Michał Jabłoński jest cenionym twórcą z rodzimej sceny klubowej. Zadebiutował na początku tej dekady, serwując stylową wersję minimalowego tech-house’u. Z czasem zwrócił się w stronę mocniejszego grania. I jego wersja techno spodobała się nie tylko krajowym wydawcom, ale również na Zachodzie. Do dziś producent dorobił się kilkunastu EP-ek i dwóch albumów wydanych w wersji cyfrowej – „Slate Virtual” i „Dark Matter”. Ten drugi pokazał, że Jabłońskiego interesuje mroczny i chmurny ambient. Taką też muzykę przynosi jego pierwsza płyta kompaktowa – „Humanity”.

Krążek powstawał na przełomie wiosny i lata tego roku w okresie lockdownu, który artysta spędził z dala od cywilizacji. Szerzący się niepokój, poczucie potencjalnej zagłady oraz głęboka inspiracja motywami postapokaliptycznymi z popkultury, popchnęły go do stworzenia albumu, w którym gęstą atmosferę tworzy sugestywne połączenie ambientu, elektroakustycznej muzyki eksperymentalnej i filmowej. W efekcie „Humanity” jawi się jako pierwsza polska płyta w stylu power ambient, który zainicjowali artyści z wytwórni Subtext w rodzaju Roly’ego Portera, będąc adekwatnym odzwierciedleniem trudnego momentu w dziejach ludzkości.

ROD „Pòczuj kaszëbsczégò dëcha”

Pod nazwą ROD ukrywa się kolektyw, realizujący się w działalności artystycznej silnie związanej ze słowiańską kulturą i obrzędami. Nawiązania te są czytelne zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirycznej twórczości formacji, a równocześnie znajdują też swoje odbicie w dbałości o wizualny aspekt występów zespołu. W swojej twórczości ROD konsekwentnie próbuje zaszczepić na nowy grunt kulturę przodków, gdzie stare obrzędy, zasłyszane legendy i codzienne zwyczaje, odwołują się do uniwersalnej wizji wszechświata.

Najnowszy album ROD nawiązuje do obecnego konfliktu światopoglądowego na Kaszubach, w którym pradawne tradycje ścierają się z tymi obecnie powszechnie przyjętymi. Znajdująca się na płycie muzyka oparta jest na łączeniu dwóch przeciwstawnych światów muzycznych. Gęste elektronika i klubowy puls łączą się tu z melodiami wygrywanymi na tradycyjnych instrumentach ludowych, tworząc własny i charakterystyczny styl. Całości dopełniają teksty, w których zawarto swoiste przesłanie ROD, gdzie przeszłość i przyszłość traktowane są na równych prawach.

Schrottersburg „Melancholia. Dekonstrukcje”

Płocki zespół Schrottersburg dał się poznać fanom post-punkowego grania za sprawą trzech albumów i demówki. Coś, co wyróżnia go na scenie, z którą są utożsamiani, to duża otwartość na inne gatunki, które umiejętnie adaptują, zachowując przy tym nowofalowy rdzeń. Utrzymane w post-punkowej konwencji piosenki w ułamku sekundy potrafią przeistoczyć się w inny wymiar muzyczny, od odjazdów w stronę kraut rocka, space rocka i psychodelii poprzez postindustralne eskperymenty, po noise rocka i shoegaze.

Nic więc dziwnego, że Schrottersburg zaprosił zaprzyjaźnionych artystów, do tego by podjęli się dokonania własnych reinterpretacji materiału z jego albumu „Melancholia”. Jakie są tego efekty? „jesteśmy ciszą” pod palcami Ame De Bouet zamienia się w zadziorny electro-pop w stylu lat 80. Z kolei Gaap Kvlt preparuje z kolei utwór „Dłonie” w bardzo eteryczny sposób, wchłaniając post-punkowe grupy zespołu w postindustrialny ambient. Natomiast „Pociągi” w remiksie Mirta zamieniają się w eksperymentalne techno o ziarnistym brzmieniu. A to tylko wycinek pomysłowej płyty.







Jest nas 14 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy