Wpisz i kliknij enter

Phillip Sollman – Monophonie

Muzyczna maszyneria.

Wszyscy znamy Phillipa Sollmana pod pseudonimem Efdemin. To właśnie nim przecież firmuje swoje nagrania w stylu house i techno, które ukazują się od połowy minionej dekady głównie nakładem hamburskiej wytwórni Dial. To także niestrudzony didżej, o czym mogli się przekonać przede wszystkim bywalcy Berghain i Panorama Baru, w których jest on rezydentem. Świadectwem didżejskiego talentu artysty są również jego miksy wydane na płytach przez firmę Curle – „Pretending We Are Not In The Room” i „Naif”.

Od początku swej działalności na klubowej scenie Sollman dał się poznać również jako twórca muzyki eksperymentalnej. Dowodem tego był już jego pierwszy album firmowany swym imieniem i nazwiskiem – „Something Is Missing”. Tego rodzaju ambientowe i dronowe terytoria dźwiękowe penetruje on pracując też z innym artystami – saksofonistą Johnem Gürtlerem czy gitarzystami Orenem Ambarchim i Konradem Sprengerem, czego owoce poznaliśmy na płytach wydanych przez Sky Walking (sublabel Dial) i A-Ton.

Trzy lata temu Sollman podjął się pionierskiej próby stworzenia muzyki przy pomocy archaicznych i ręcznie skonstruowanych instrumentów przez trzy wielkie indywidualności ze świata dźwięków: XIX-wiecznego naukowca Herrmana von Helmholtza, specjalistę od mikrotonalnych maszyn Harry’ego Partcha i wynalazcę „rzeźb” dźwiękowych zwanych „sonambientami” – Harry’ego Bertoię. Kompozycje te wykonał specjalizujący się w muzyce współczesnej Ensemble Musikfabrik – najpierw w Berlinie, a potem w Hamburgu.

Teraz muzyka ta trafia na płytę. W dziesięciu utworach z „Monophonie” odbija się niemal cała awangarda XX wieku. Zaczyna się od dronów, tworzonych przez spogłosowane gongi („Chance”), potem rozbrzmiewa hipnotyczna minimal music w stylu Steve’a Reicha („Micro”) i wreszcie dostajemy polirytmię rodem z afrykańskich rytuałów, przetworzonych na modłę Philippa Glassa („Plain”). Sollman i jego muzycy potrafią również wyczarować ze swych instrumentów dźwięki, które układają się w abstrakcyjną psychodelię („Rara”), a nawet zgrzytliwy industrial („Mono”). Wszystko to podszyte jest dalekim pulsem, wywiedzionym oczywiście z minimalowego techno („Tape”).

Słuchanie tego materiału z płyty niestety pozbawia całe przedsięwzięcie aspektu wizualnego. Jedynie na zdjęciach dołączonych do kompaktu można zobaczyć tę niezwykłą muzyczną maszynerię: od „podwójnej syreny” von Helmholtza, przez nietypowe organy i instrumenty perkusyjne Partcha, po pręty i blachy Bertoi. Może kiedyś uda się zaprosić Enxemble Musikfabrik z Phillipem Sollmanem do Polski – choćby na krakowski festiwal Sacrum Profanum. Wtedy zobaczymy i posłuchamy „Monophonie” w pełnej wersji. Na razie muszą nam wystarczyć same dźwięki.

A-Ton 2020

www.a-ton.berlin

www.a-ton.bandcamp.com

www.phillip-sollmann.de

www.facebook.com/efdemin







Jest nas 13 000 na Facebooku:


Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Polecamy