Phillip Sollman – Monophonie
Paweł Gzyl:

Muzyczna maszyneria.

Vladislav Delay & Sly Dunbar & Robbie Shakespeare – 500-Push-Up
Paweł Gzyl:

„Rakka” uzupełniona o dubowy puls.

Zguba – Pomór
Jarek Szczęsny:

Nieustający marsz kostuchy.

Richu M – House Of The Vaporising Sun
Bartek Woynicz:

Ten tytuł mówi wszystko.

Maenad Veyl – Reassessment
Paweł Gzyl:

Muzyka z sali operacyjnej.

Flaner Klespoza – Wędrówka po lesie, w którym mieszkają bogowie i rosną wszechświaty
Jarek Szczęsny:

Spójna opowieść.

The Advent – Life Cycles
Paweł Gzyl:

Futurystyczne electro w oldskulowym stylu.

Field Works – Ultrasonic
Jarek Szczęsny:

Nietoperze jako podstawa twórcza.

Apparat – Capri-Revolution (Soundtrack)
Mateusz Piżyński:

Pierwsza odsłona serii muzyki filmowej Saschy Ringa.

Grischa Lichtenberger – KAMILHAN; il y a péril en la demeure
Paweł Gzyl:

Chrzęszczące ballady.

KeiyaA – Forever Ya Girl
Jarek Szczęsny:

Niepasujące do siebie puzzle.

Atom™ & Jacek Sienkiewicz – Stal
Jarek Szczęsny:

Gotujące się chemikalia.

Kush K – Lotophagi
Łukasz Komła:

Zjadacze lotosu.

Wodorosty – Natura ślepca
Jarek Szczęsny:

Wychłodzona nieustępliwość.



Kaitlyn Aurelia Smith – The Mosaic of Transformation

Cały zestaw radosnych nastrojów.

Chłodno obszedłem się z poprzednim albumem Kaitlyn Aurelii Smith „The Kid”, ale nie mogę sobie pozwolić na chłód wobec nowej twórczości Amerykanki. Jej podejście do muzyki elektronicznej zwraca uwagę nie tylko artyzmem czy oryginalnością, ale niezwykłą subtelnością. To w końcu niestrudzona badaczka dźwięku, która zwraca uwagę na jego transformację, poślizg czy interakcję z fizycznością ludzkiego ciała. O nowym albumie mówi, że jest wyrazem miłości i uznania dla elektryczności.

Kradnę jej zdanie w sposób perfidny, gdyż oddaje w pełni sens „The Mosaic of Transformation”. Jednak pora wrócić do fizyczności naszych ciał, a konkretnie jej, z której to wygimnastykowanej powłoki wzięła się nowa muzyka Smith. Otóż przed każdą sesją artystka trenowała swoje ciało, czego efekty widać na okładce płyty, żeby usłyszeć wewnątrz płynącą muzykę. Kierując się prostą drogą do konkluzji: chciała znaleźć połączenie między układem nerwowym człowieka a muzyką i odzwierciedlić je. Tyle zamiar.

Rezultat natomiast jest świetny. Album jest zwarty, nieprzeciągnięty w nieskończoność, co pozwala uniknąć mielizn kompozycyjnych, a jednocześnie wymogło na kompozytorce dokonanie selekcji materiału, co niekoniecznie było łatwe, gdyż jak podaje w notatkach do płyty, powstało dwanaście wersji tejże. Dobrze, że zamknęła w końcu proces twórczy i pozwoliła nam się cieszyć efektami swojej pracy.

I tak otrzymujemy rozregulowaną strukturę, gdzie utwory dłuższe przekładane są jednominutowymi miniaturkami, ale te mają znaczenie, gdyż udoskonalają płynność materiału. Spryciara Smith przemyciła tonę drobiazgów oprószając za ich pomocą swoje piosenki. Uwagę zwracają chociażby drewniane organy w „The Steady Heart”, który tchnie lekkością i świeżością. Z kolei „Remembering” puchnie od ascezy dźwięków, które otwierają się dla wyrażanego w jej głosie spokoju. Rozrost w formę orkiestrową prezentuje „Carrying Gravity”, który mimo natłoku zdarzeń jest pełen gracji, ale i stosownego luzu.

Plastyczność twórczości Smith pobudza wyobraźnię. Głównie w zakresie abstrakcyjności. Brzmi to niczym trening dla szarych komórek, które nade wszystko ukochały zmiennokształtność („The Spine Is Quiet in the Center”). Na zakończenie otrzymujemy jeszcze dziesięciominutowy „Expanding Electricity”, w którym Kaitlyn Aurelia Smith rzuciła wszystko co najlepsze na sam środek pokoju, po kolei prezentując nam cały zestaw radosnych nastrojów. Najciekawsze jest to, że całe bogactwo, które prezentuje album, powstało z użyciem syntezatorów i układu nerwowego. Bajka.

Ghostly International | 2020
Bandcamp
FB
FB Ghostly 

 


Dołącz do ponad 13 000 fanów na Facebooku:

Komentarze